Nowi świadkowie, analizy naukowców czy zestawienie wcześniejszych i późniejszych wypowiedzi wysokich funkcjonariuszy państwa polskiego (z premierem Donaldem Tuskiem i prezydentem Bronisławem Komorowskim włącznie) – to niezwykle mocne elementy najnowszego filmu Anity Gargas „Anatomia upadku”. Ale – przynajmniej dla mnie – to nie one stanowią najmocniejszy i najbardziej porażający element tego filmu. O wiele istotniejsze jest dla mnie to, że stanowi on dowód, jak od pierwszych dni, polskie państwa zawalało kolejne kluczowe sprawy, jak pozwalało (i nadal pozwala), a nawet przyczyniało się do niszczenia dowodów, ułatwiało kłamstwa i wreszcie samo zaniedbywało własne obowiązki.

 

Prokuratorzy, którzy opowiadają, ze nie zbadali zwłok i szczątków samolotu, dowody (a przynajmniej bardzo mocne poszlaki) na to, że ogromnej części Tu 154 już nie ma, a proces jego niszczenia wciąż trwa czy wreszcie niezwykle mocne świadectwa kłamstw już nie tylko strony rosyjskiej, ale także polskiej – to wszystko powinno dać do myślenia nie tylko zwolennikom Prawa i Sprawiedliwości, ale wszystkim, którym zależy, by państwo polskie rzeczywiście było po stronie własnych obywateli, i wszystkim, którzy chcą, by było ono mocne i zdecydowane. Ten film pokazuje także, że 10 kwietnia 2010 roku będzie w historii symbolicznym końcem III RP. A to, czy stanie się on także symbolicznym końcem suwerennej Polski, to zależy już tylko od nas. Odwrócenie trendów zapoczątkowanych 10.04.10 nie będzie proste, ale – mam nadzieję – jest jeszcze możliwe. Z każdym dniem jednak mniej.

 

Tomasz P. Terlikowski