W artykule redakcyjnym tygodnik "Famiglia Cristiana" napisał: " Do ostatniej chwili mieliśmy nadzieję, że to się tak nie skończy". "Do samego końca mieliśmy nadzieję, że początek jej najbardziej znanego utworu, [Rehab] (Odwyk) to pełne wściekłości wyzwanie zbuntowanej dziewczyny w tarapatach, która wciąż wierzy w to, że poradzi sobie sama. Tymczasem teraz te słowa brzmią jak dramatyczny testament" - dodał komentator pisma.

 

O wpływie branży muzycznej i świata tabloidów na zmarłą artystkę katolicki tygodnik "Famiglia Cristiana" napisał: "Podczas gdy dziesiątki piosenkarek obdarzonych tylko okruchem jej talentu osiągały sukces naśladując ją w mniej lub bardziej jawny sposób, naciski środowiska muzycznego (mówi się o płycie reggae przez nią nagranej, odrzuconej przez wytwórnię jako za mało komercyjna; teraz na pewno zostanie wydana), a także tabloidów, które śledziły każdy jej krok gotowe uchwycić i nagłośnić każdą jej słabość, by uczynić z niej fenomen niczym z cyrku, doprowadziły ją do powolnej, ale nieuchronnej autodestrukcji".

 

Wczoraj Amy Winehouse została znaleziona martwa w swoim domu w Londynie. Miała 27 lat.


Philo/dziennik.pl