Zdaniem tego domu maklerskiego już w 2020 r. USA zmniejszą import ropy naftowej o 60 proc. Dziś kraj ten jest największym importerem ropy na świecie. Amerykanie co roku kupują za granicą 450 mln ton ropy czy niemal 20 razy więcej niż Polska. Jeżeli USA uniezależni się od światowej ropy, nikt już nie zagrozi USA embargiem naftowym, za to zagraniczni dostawcy będą się martwić, jak upłynnić morze ropy, które dotąd kupowali Amerykanie. To powinno zbić ceny ropy na świecie.



Taki scenariusz może się ziścić, gdy nastąpi eksploatacja przez amerykańskie koncerny złóż uwięzionych w skałach znanych jako łupki bitumiczne. Stany Zjednoczone mają w nich co najmniej pięć-sześć razy więcej ropy niż Arabia Saudyjska - największa obecnie potęga naftowa świata. Amerykańscy nafciarze od lat próbowali się do nich dobrać. Sukcesy przyszły dopiero teraz, gdy do eksploatacji ropy z łupków zostały zaadaptowane innowacyjne metody, jakie wcześniej opracowali amerykańscy gazownicy do wydobycia gazu ze skał łupkowych. Taki przełom nastąpił w 2007 roku i doprowadził do tego, że dziś z łupków pochodzi już jedna czwarta gazu zużywanego w Stanach Zjednoczonych. Najważniejsze są jednak jego niskie ceny. Na giełdzie w Nowym Jorku 1 tys. m sześc. gazu kosztuje 105 dol. (pięć razy mniej, niż Polska płaci Gazpromowi)- informuje wyborcza.biz. Taka sytuacja byłaby nawet odczuwalna dla kieszeni Polaków. Dzięki zbiciu cen ropy nie płacilibyśmy tak horrendalnych sum za paliwo. Dodajmy, że również my „siedzimy na łupkach”. W zeszłym roku amerykańska rządowa Agencja Informacji Energetycznej oszacowała, że Polska może mieć w łupkach 5,3 bln m sześc. gazu - najwięcej w Europie. W zeszłym roku zapalono gaz na próbnych odwiertach i nie ma już wątpliwości, że w polskich łupkach jest gaz.  

 

Ta informacja jest niezwykle istotna. Większość grożących światu reżimów funkcjonuje tylko dzięki wysokim cenom ropy naftowej. Nie tylko Wenezuela czerwonego kacyka Chaveza, ale również sponsorujące terrorystów arabskie kraje z Bliskiego Wschodu i Rosja Władimira Putina egzystują dzięki rosnącym cenom tego surowca. Jednym w „winnych” tego stanu rzeczy są USA, które potrzebują ropy do obsługi swojej gospodarki i stylu życia, który oparty jest na mobilności. Jest jednak również niebezpieczeństwo związane z uniezależnieniem się Amerykanów od ropy. O ile Ameryce Południowej może do wyjść jeszcze na dobre i władze w takich krajach jak Wenezuela przejmie tam demokratyczna opozycja, o tyle kraje arabskie rządzone przez szejków są znienawidzone przez Al.-Kaidę, która tylko czeka by przejąć w nich władzę. Cynicznych szejków, którzy są katalizatorem nastrojów na Bliskim Wschodzie trzymają jedynie ceny ropy. Trudno sobie wyobrazić co by się stało, gdyby religijny fanatycy przejęli władzę w tych krajach. Dla Polaków najistotniejsze byłoby to, że znaczącą byłaby osłabiona putinowska Rosja, co by pozwoliło na demokratyzację tego kraju. Można sobie tylko wyobrazić działania rosyjskiego reżimu przeciwko polskim i amerykańskim łupkom.


Ł.A/wyborcza.biz