- Od dawna trwa przemoc przeciwko dostawcom reprodukcyjnej opieki zdrowotnej – twierdzili autorzy rezolucji, która miała zostać przegłosowana przez amerykański Senat. "Dostawcy reprodukcyjnej opieki zdrowotnej", jak ich nazwały Demokratki Jeanne Shaheen, Barbara Boxer i Amy Klobuchar, to nikt inny jak mordercy nienarodzonych dzieci, zaś dokument miał uhonorować pamięć i dzieło aborcjonisty George'a Tillera, zastrzelonego 31 maja.

Demokratom nie starczyło, iż Izba Reprezentantów potępiła zamach na aborcjonistę. Trzy senatorki z tej partii chciały pójść o krok dalej – wyrazić "sympatię wobec rodziny, przyjaciół i pacjentów dra George'a Tillera" i "stwierdzić, iż przemoc nigdy nie może zostać wykorzystana w celu uniemożliwienia kobietom korzystania z reprodukcyjnej pomocy zdrowotnej". Autorki rezolucji uważały, że jej formuła jest kompromisem i nie zamierzały ustąpić ani na krok.

Tego było za wiele dla jednego z republikańskich senatorów. Skorzystał z procedury "secret hold", która pozwala pojedynczym senatorom na niedopuszczenie do głosowania nad danym dokumentem. Nie wiadomo, kim był ów parlamentarzysta, gdyż senatorowie mają prawo utrzymać swój "secret hold" w tajemnicy – jego personalia znają jedynie liderzy obu frakcji w Senacie.

Z przebiegu sprawy zadowolony jest Tony Perkins, przewodniczący Family Research Council. - Ruch pro-life cieszy się, że nawet jeśli niektórzy senatorowie mogą głosować za aborcją, to nie posuwają się do gloryfikowania jej – powiedział portalowi LifeSiteNews.com. - Podobnie jak my wiedzą, że tak jak nie można tolerować przemocy, tak też nie wolno honorować tych, którzy stosują ją wobec nienarodzonych – dodał działacz.

Nie wiadomo na razie, czy demokratyczne senatorki będą nadal forsować swój projekt rezolucji.

Przeczytaj także:

Trzydzieści pięć lat bezkarności George'a T.

 

sks/LifeSiteNews.com/MinnesotaIndependent.com/NYT

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »