Kadencja prezydenta Baracka Obamy przynosi Amerykanom – zgodnie z przedwyborczą obietnicą – mnóstwo "zmian". Jedną z nich Amerykanie poznali zaledwie kilka dni temu, gdy okazało się, że obchodzony przez nich oficjalnie od lat 50. Narodowy Dzień Modlitwy może być niezgodny z konstytucją. Tak właśnie orzekła 15 kwietnia sędzia sądu okręgowego w stanie Wisconsin, Barbara B. Crabb.
Sędzia uznała, że Narodowy Dzień Modlitwy "wykracza poza zwykłe uznanie religii" i dlatego, jak podkreśliła w uzasadnieniu, rząd ustanawiając takie święto zajął stanowisko w sprawie, która powinna być rozstrzygana w sumienia każdego obywatela. Chodzi tu o ustawę federalną z 1988 roku, na podstawie której prezydentowi przysługuje prawo wyznaczenia pierwszego czwartku maja na Narodowy Dzień Modlitwy. Tę właśnie ustawę zaskarżyła Fundacja na Rzecz Wolności Religijnej w październiku 2008 roku. W wyroku z 15 kwietnia 2010 roku sędzia Crabb przychyliła się do skargi Fundacji.
Decyzji sądu sprzeciwia się Amerykańskie Centrum na rzecz Prawa i Sprawiedliwości, w skład którego wchodzi 31 członków kongresu amerykańskiego. Organizacja ma nadzieję na rychłą apelację i przywrócenie Dnia Modlitwy, choćby przyszło jej o to zabiegać przed Sądem Najwyższym.
W oświadczeniu prasowym członkowie Centrum przypominają, że tradycja uznawania Dnia Modlitwy sięga XVIII wieku, kiedy to Kongres rekomendował, by każdy ze stanów proklamował Dzień Modlitwy i Dziękczynienia.
Prezydent George W. Bush zwykł w ten dzień organizować specjalne uroczystości, jego następca już jednak w ubiegłym roku zrezygnował z obchodzenia jakichkolwiek oficjalnych uroczystości i deklarował, że sam modlił się za Amerykę.
AJ/LifeSiteNews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

