Na pytanie o największe, jego zdaniem, pole bitwy w walce o życie nienarodzonych, Schenck odpowiada bez wahania: "indyferentyzm religijny". Jako przyszły ksiądz ma zamiar stawiać mu czoło także w Kościele katolickim. - Mam nadzieję, że pomogę przebudzić katolików i wszystkich ludzi sumienia z drzemki obojętności do autentycznej troski i starań o obronę niewinnego życia – mówi portalowi LifeSiteNews.
52-letni Paul Chaim Benedict Schenck dorastał w żydowskiej rodzinie w Nowym Jorku. Wraz z bratem zdecydowali się przyjąć chrześcijaństwo. Paul został ochrzczony, gdy skończył 16 lat. Kilkanaście lat później został także episkopalnym pastorem.
Gdy zaangażował się w obronę życia nienarodzonych, wielokrotnie był aresztowany i ciągany po sądach przez sieć klinik aborcyjnych w zachodniej części Nowego Jorku. Wraz z przyjaciółmi założył znaną dziś w Stanach organizację pro-life Operation Rescue. Jest także założycielem National Pro-Life Action Center, organizacji pro-life z siedzibą w Waszyngtonie.
Jak wyznaje, to dzięki zaangażowaniu w obronę życia w 2004 roku wraz z całą rodziną przeszedł do Kościoła katolickiego. - Ruch pro-life przyciągnął mnie ku jedności z Kościołem – opowiadał później. Jak mówi, zobaczył wtedy, że jedyną drogą do sukcesu w dziedzinie obrony życia jest "spójna teologia moralna, jedność chrześcijańska i duchowy autorytet".
- Czuję niewysłowione błogosławieństwo tego hojnego i łaskawego przywileju, by zostać wyświęconym na kapłana, na 'alter Christi' – wyznaje kilka dni przed zaplanowanymi na niedzielę święceniami diakon Schenck.
AJ/LifeSiteNews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

