- Znam kilku wyśmienitych homoseksualnych księży – stwierdził bp Matthew Clark. - Gdy otwarcie prowadzą gejowski tryb życia, który jest niezgodny z ich podstawowymi zobowiązaniami, wtedy musimy interweniować. Ale zawsze starałem się być otwartym na takich kandydatów – dodał duchowny.
- Jeśli czyjeś rozumienie siebie jako homoseksualisty prowadzi go do sprzeciwiania się nauce Kościoła, albo do prowadzenia trybu życia, który jest zasmucający dla społeczności albo skandaliczny, wtedy taka osoba nie powinno ubiegać się o kapłaństwo – powiedział hierarcha. - Ale jeśli ktoś to rozumie i żyje na sposób, jaki jest do pogodzenia z tym, jakiego wymagamy od wszystkich naszych księży, wtedy chętnie go przyjmę – uważa biskup.
Bp Clark otwarcie sprzeciwił się dokumentowi Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej z 2005 roku, który stwierdza, iż do osób o skłonnościach homoseksualnych należy podchodzić z szacunkiem i wrażliwością. Jednocześnie „nie wolno dopuszczać do seminariów i zakonów tych osób, które są praktykującymi homoseksualistami, prezentują głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne, lub wspierają tzw. kulturę gejowską”.
- Podstawowym warunkiem formacji do życia w celibacie jest dojrzałość seksualna, a nie orientacja – uważa metropolita Rochester. - Dobra formacja seminaryjna potrafi przygotować środowisko, w którym zarówno heteroseksualni, jak i homoseksualni klerycy mogą rozwijać się do życia w celibacie – konkluduje bp Clark, który w 2004 roku otrzymał od pseudokatolickiego Rainbow Sash Movement tytuł najbardziej przyjaznego homoseksualistom biskupa w USA.
sks/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

