Podczas kiedy prezydent Obama zwołuje sesję Kongresu na wtorkowy wieczór, by nakłaniać do poparcia jego reformy, konserwatywni liderzy chrześcijańskiej prawicy zwierają szyki by mu w tym przeszkodzić. Organizują konferencje on line, spotkania w parafiach kościelnych, organizują apele i zbiórki pieniędzy a także kampanie internetowe i mailingowe nawołujące do protestów.

- Każdy ruch społeczny ma się lepiej, kiedy ma przeciwko czemu występować – mówi Michael Lindsay, profesor socjologii w Rice University, zajmujący się ruchem ewangelikalnym. - Przy tego typu sytuacji łatwiej jest także pozyskiwać środki na swą działalność, łatwiej jest także przekonać ludzi do wolontariatu i zaangażowania do działania i to bardzo obecnie pomaga chrześcijańskiej prawicy - mówi. Chrześcijańska prawica stała się znowu potężną, zorganizowaną siłą społeczną przestrzegającą przed kulturowymi i politycznymi skutkami reformy zdrowotnej Obamy.

- To czas pełen pracy – mówi Tom Minnery, wiceprezydent Focus on the Family Action, grupy lobbingowej chrześcijańskiej organizacji Focus on the Family. Jak twierdzi, wpływy od donatorów w ostatnim czasie przerosły oczekiwania działaczy, ale nie chciał powiedzieć jak duże są to kwoty.

Według ekspertów i komentatorów, informacje o śmierci chrześcijańskiej prawicy jakie pojawiały się w czasie wyborów prezydenckich są stanowczo przedwczesne. Choć jednocześnie zastrzegają, że ostatnie wznowienie aktywności ruchu nie przesądza jeszcze o kolejnych sukcesach. Przede wszystkim nowej prawicy brakowałoby nowych liderów.

- Nancy Pelosi, Harry Reid, Henry Waxman zrobili więcej dla zenergetyzowania ruchu chrześcijańskiej prawicy od tego co byliby w stanie zrobić konserwatywni liderzy – powiedział Richard Land, prezydent Southern Baptist's Ethics and Religious Liberty Commission. - Nigdy nie wierzyłem w to, że ruch przeszedł do przeszłości, ale nie sądziłem, że jego rozwój po chwilach słabości jest możliwy w tak szybkim czasie – powiedział.

Obecnie koalicja około 40 konserwatywnych, chrześcijańskich organizacji, reprezentujących 5 milionów ludzi i nazywająca samą siebie Federacją Wolności, zawiązała się w ostatnim miesiącu. Za swój pierwszy cel postawiła sobie zwalczanie reformy Obamy. - Nie zawiązaliśmy żadnego nowego stowarzyszenia czy organizacji. Po prostu wykorzystujemy siłę dotychczas istniejących z uwzględnieniem ich odrębności – mówi Mathew Stavar, dziekan Liberty University School of Law, jeden z organizatorów Federacji Wolności.

Laura Olson, profesor w Clemson University uważa, że działania chrześcijańskiej prawicy mające na celu ostrzeżenie opinii publicznej przed prezydencką ustawą, zmusiła Amerykanów do narodowej debaty. - Te działania mają potencjał. Być może uda się wytworzyć nowy ogromny elektorat skupiony wokół wartości których bronią konserwatywni liderzy. To może się okazać niezwykle użyteczną polityczną strategią.

 

JaLu/Washingtonpost.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »