- To nie do pomyślenia, żeby na miejscu katastrofy cywile odnajdywali szczątki prezydenckiego samolotu - mówią korespondentowi RMF FM Pawłowi Żuchowskiemu, pragnący zachować anonimowość przedstawiciele Pentagonu. Ich zdaniem rosyjskie władze powinny odpowiednio uprzątnąć teren, by nikt nie mógł znaleźć tam czegokolwiek, co mogłoby pochodzić z rozbitej maszyny.
Amerykańscy wojskowi nie chcą wypowiadać się w tej sprawie jawnie, bo jest ona bardzo delikatna.
Amerykanie przyznają jednak, że gdyby taka sama sytuacja miała miejsce na ich terytorium, to sprawdzony byłby dokładnie każdy centymetr terenu w pobliżu katastrofy. Upłynęłoby wiele tygodni zanim ktokolwiek mógłby tam wejść. Wszystkie możliwe służby byłyby na miejscu tak długo, jak byłoby to konieczne.
W podobnym tonie wypowiadał się francuski ekspert od spraw lotnictwa Gerard Feldzer.
MaRo/Rmf24.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

