Według amerykańskich komentatorów działacze pro-life będą mieli teraz większą szansę na powstrzymanie aborcyjnych pomysłów Baracka Obamy. W Wisconsin wieloletni senator i walczący aborcjonista, Russ Feingold, został pokonany przez zwolennika pro-life Rona Johnsona. W Pensylwanii kandydat do Senatu Pat Tomey pokonał zwolennika aborcji Joe Sestaka. W Arkansas przeciwnik zabijania dzieci John Boozman pokonał zwolenniczkę aborcji, senator Blanche Lincoln. Boozman zmiażdżył Lincoln przewagą 57 proc. głosów do 38 proc., mimo zarzutów ze sztabu oponenta, że popiera on gwałty na kobietach.
W Indianie również wygrało życie. Kandydat walczący z cywilizacją śmierci, senator Dan Coats, pokonał Brada Ellswortha, który nazywał się obrońcą życia mimo tego, że głosował za finansowaniem aborcji z budżetu. Smaczku temu zwycięstwu dodaje fakt, że Coats zastąpi w Senacie również zwolennika aborcji Evana Bayha. W Północnej Dakocie przeciwnik zabijania dzieci nienarodzonych John Hoeven pokonał senator Byrona Dorgana, który mimo deklarowania konserwatywnych poglądów przez lata popierał aborcję.
Marco Rubio, syn kubańskich imigrantów, wygrał wyścig do Senatu na Florydzie. Również on jest przeciwnikiem zabijania dzieci. Wyborcy w Missouri wybrali kandydata pro-life Roya Blunta, który pokonał Robin Carnahan, wpieraną przez organizacje aborcyjną Emily’s List. W Kentucky wygrał przeciwnik aborcji Randy Paul, którego ojciec już zasiada w Kongresie. Paul pokonał znanego aborcjonistę senatora Jima Bunninga. Również w Ohio i Luizjanie obrońcy życia pokonali aborcjonistów.
Niestety, bój o Senat przegrała działaczka pro-life Christine O’Donnell. Jej oponent Joe Manchin, deklarujący się jako przeciwnik aborcji, głosował jednak za ObamaCare. O’Donnell jest propagatorką abstynencji, była m.in. konsultantką przy filmie "Pasja" Mela Gibsona. Jako głęboko wierząca katoliczka wielokrotnie opowiadała się za przedślubną abstynencją. Krytykowała również masturbację i pornografię, którą uważa za rodzaj zdrady małżeńskiej.
Komentatorzy są zgodni: Barack Obama będzie miał teraz związane ręce i będzie musiał liczyć się z prawicą. Z drugiej strony niektórzy publicyści za oceanem utrzymują, że Obama będzie mógł zwalić winę za brak reform na blokujących jego pomysły Republikanów i wygrać na populizmie reelekcję jak niegdyś Bill Clinton.
Ł.A
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

