59-letni Douglas Kmiec nie po raz pierwszy znalazł się w centrum zainteresowania opinii publicznej w USA. Kmiec jest katolikiem, był doradcą ds. religii i wiary prezydentów Ronalda Reagana i George'a W. Busha. Pełnił również funkcję dziekana Wydziału Prawa na Katolickim Uniwersytecie Ameryki. Jednak w 2008 roku zszokował wiele osób udzielając poparcia w wyborach prezydenckich Barackowi Obamie.
Jak tłumaczył jego poparcia wynikało z przekonania, że Obama chce zakończyć podziały religijne, a sprawy wiary wyraźnie leżą mu na sercu. Republikanie oskarżyli Kmieca o wspieranie aborcji, a ksiądz odmówił mu komunii, podczas jednej z Mszy Świętych.
Poparcie dla Obamy zaowocowało propozycją nowego prezydenta objęcia stanowiska ambasadora USA na Malcie. - Prezydent liczy, że Kmiec będzie kontynuował swoje wysiłki na rzecz dialogu międzywyznaniowego – mówił rzecznik Białego Domu.
I rzeczywiście ambasador kontynuował te wysiłki. Zaczął regularnie pisać artykuły o roli religii w dyplomacji. Publikował je w USA i na Macie. Wśród szefów amerykańskiej dyplomacji, aktywność Kmiecia budziła jednak coraz więcej zniecierpliwienia. Waszyngton zdecydował się w końcu przeprowadzić kontrolę w placówce na Malcie.
Raport pokontrolny nie pozostawił suchej nitki na amerykańskim dyplomacie. - Jego niekonwencjonalne podejście do obowiązków wywołało tarcia z przełożonymi w Waszyngtonie. Ambasador poświęcał znaczną część czasu na zewnętrzną działalność, a zbyt mało na realizację celów misji – napisano w raporcie. Autorzy przyznają jednocześnie, że ambasador „jest szanowany i odniósł pewne sukcesy".
W reakcji na raport Kmiec napisał list do Obamy, w którym złożył dymisję. - Raport zarzuca mi poświęcanie zbyt wiele czasu na coś, co, jak wiem, jest dla ciebie niezwykle istotne – osobistą wiarę jednostki i wzajemny szacunek. Wątpię, aby można tym sprawom poświęcać zbyt wiele uwagi – napisał. Jego zdaniem raport odzwierciedla „wąsko pojmowaną wizję amerykańskiej dyplomacji". Swoją misję ambasador zamierza zakończyć 15 sierpnia, w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.
– Na placówki wysyła się zawodowych dyplomatów albo osoby, które nagradza się za zasługi. Nominacja Kmieca miała charakter polityczny i z takimi najczęściej bywają kłopoty – tłumaczy dr James Boys z American International University w Londynie.
Jego zdaniem Departament Stanu miał problem z wypowiedziami ambasadora, który osobiste poglądy przedstawiał jako stanowisko państwa. Dodatkowo placówka na Malcie, uchodząca do niedawna za jedną z mniej istotnych, zyskała strategiczne znaczenie, gdy zaczęły wybuchać rewolty w Afryce Północnej.
żar/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

