W 2007 roku Adam Darski, ps. „Nergal”, nasz dyżurny sługa ciemności podarł Biblię i nazwał Kościół Katolicki „zbrodniczą sektą”. Wczoraj odbyła się druga rozprawa procesu w sprawie obrazy uczuć religijnych z tego powodu. Z tej okazji mamy prezent dla „Nergala”. Wiemy, że lider polskiej sceny death i black metalu strasznie się denerwuje, kiedy chrześcijanie modlą się za niego i proszą go o nawrócenie. Ale Alice Cooper to nie byle parafianin. To prekursor heavy metalu, facet, który szokował na scenie, kiedy Nergala nie było nawet w planach. On Biblię darł jeszcze w latach 60. Raz rzucił w tłum żywego kurczaka, którego rozgotowana publiczność rozdarła na strzępy. Na scenie stawiał szafot, krzesło elektryczne, jako aktor pojawiał się w horrorach. W wywiadach opowiadał, że jest reinkarnacją czarownicy spalonej w średniowieczu na stosie. Na przełomie lat 70/80 było sztuką spotkać go trzeźwego i w końcu zapominał nawet własnego repertuaru. Od 1984 roku rozpoczął się jego marsz ku trzeźwości i Bogu.


Alice Cooper before...

 

Cooper ocalił swoje małżeństwo i jest z niego dumny do dziś (twierdzi np. że żonę ciągle trzeba zabierać na randki i nigdy nie oszukiwać). W 1986 roku nagrał jeden z hitów wszechczasów „Poison”, który puszczany jest w radio na okrągło do dziś. Po nawróceniu się nie stał się mdły i nijaki, wielokrotnie zaskakiwał swoich fanów silnym i mocnym głosem. W 2006 roku piosenkarz został sklasyfikowany przez Hit Parader na 32. miejscu listy 100 najlepszych wokalistów wszech czasów. Alice Cooper jest twarzą i jednym ze sponsorów Solid Rock Foundation, fundacji powołanej do wspierania zaniedbanej młodzieży i walki z patologiami. W wywiadach mówi otwarcie o powrocie do chrześcijaństwa, ale zastrzega, że nie chce wchodzić w kompetencje kaznodziei. – Wzywałem diabła po imieniu, teraz szczerze żałuję, bo on istnieje naprawdę. Trudno go rozpoznać, bo to nie jest facet z rogami na głowie – powiada.


Posłuchajmy wraz z Nergalem świadectwa Alice Coopera: