Zwolennicy postępu podzielili się swoimi przemyśleniami z „Gazetą Wyborczą” po tym, jak w Brazylii zarejestrowano trójkąt partnerski. Ich zdaniem nie jest to w ogóle problem etyczny, a państwo powinno pomagać ludziom w realizacji pragnień. - Moim zdaniem związek partnerski, również taki zawarty pomiędzy trzema osobami, to w ogóle nie jest problem etyczny - mówi prof. filozofii Jan Hartman. - Ponieważ zawarcie takiego związku nikogo nie krzywdzi. Powiedziałbym odwrotnie: związki partnerskie to jest próba na etykę państwa. Grupa obywateli domaga się czegoś, co nikomu nie szkodzi. Dlaczego miałaby zatem tego nie dostać? Chyba tylko z powodu totalitaryzmu i autorytaryzmu władzy, działającej w imię jakiejś ideologii. Tu upatruję zagrożenie etyczne. Zatem zarejestrowanie związku trzech osób to etyczna szansa, że nie wygra autorytaryzm czy jedna ideologia – podkreśla Hartman.

 

Śledząc jego argumentację można się zaś obawiać, że niebawem przeczytamy, że zarejestrowanie związku filozofa z drzewem także jest dowodem na to, że nie wygra autorytaryzm. W końcu takiej brzozie (a może żeby nie było homofobicznie dębowi) zapewne nie szkodzi, że jakiś postępowy myśliciel chce z nią dzielić życie. A państwo nie może przecież zakazać niczego, co komuś nie szkodzi.

 
Prof. Magdalena Środa, etyk, też nie uważa, że rejestracja związku partnerskiego trzech osób to błąd: - Znam sporo małżeństw, które długimi latami żyją w trójkątach. Rejestracja takiego status quo w Urzędzie Stanu Cywilnego kończy tylko z hipokryzją. Powiem przewrotnie: ludzie w małżeństwie potrafią zadać sobie tak dużo upokorzenia, cierpienia, zastosować tyle przemocy, że kto wie, czy nie byłoby jednym czy drugim lepiej żyć w trójkę czy czwórkę? – oznajmia Środa. I też trudno nie zadać jej pytania, czy w takim razie Alibaba i czterdziestu rozbójników też powinni mieć prawo do zawarcia związku małżeńskiego czy partnerskiego? W końcu jak szaleć, to szaleć.

 

TPT/Wyborcza.pl