W Arabii Saudyjskiej po zniesieniu niewolnictwa w 1962 roku, oto w 2008 roku przyszła kolej na kino.

Według szefa policji religijnej - kino nie jest złe samo w sobie, pod warunkiem, że szanuje prawo islamskie. - Nie mamy nic przeciwko kinu, jeśli pokazuje dobro i nie gwałci prawa islamskiego – powiedział w niedzielnym wydaniu dziennika Al Hayat, Ibrahim al Ghais, drugi najbardziej wpływowy w państwie odpowiedzialny religijny.

Słowa te przedstawiają zmianę w myśleniu Ghaisa, gdyż na dzień przed zniesieniem zakazu deklarował jego utrzymanie.

- Mamy dosyć tego, co już jest – mówił.

Wyprodukowana lokalnie komedia “Menahi” została puszczona w tym miesiącu w dwóch centrach kulturalnych w Djeddah i Taïf przed mieszaną publicznością, podważając tabu w państwie, gdzie kobiety i mężczyźni mają zakaz wspólnego publicznego gromadzenia się.

Komedia, przedstawiająca przygody naiwnego rolnika, została zainspirowana telewizyjnym serialem i wyprodukowana przez spółkę Rotana, której właścicielem jest książę-miliarder Alwalid bin Talal.

Według komentatorów, Alwalid nie mógłby zrealizować tego projektu bez pozwolenia króla Abdullaha.

Wielki mufti Arabii Saudyjskiej, szejk Abdoulaziz Al Chaikh, największy autorytet religijny królestwa nie chciał wypowiadać się w tej sprawie. Przypomnijmy, że Arabia Saudyjska w znacznej części finansuje ekspansję islamu na Zachodzie.

 

MaRo/Challenges

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »