Decyzję o zawieszeniu dialogu podjęto na porannym, nadzwyczajnym posiedzeniu Akademii Badań Al Azhar, a przewodniczył jej immam Ahmed Al-Tajjed. Bezpośrednią przyczyną takiej decyzji były – jak wyjaśniał Mahmour Azab – słowa papieża o prześladowaniu mniejszości niemuzułmańskich na Bliskim Wschodzie. – To jest dalekie od prawdy i stanowi niedopuszczalną ingerencję w wewnętrzne sprawy krajów islamskich – oznajmił Azab.
I nie ma co ukrywać, że decyzja ta zwyczajnie cieszy. Muzułmanie bowiem otwarcie pokazali, do czego potrzebny jest im dialog. Rozmowa o realnych problemach chrześcijan w ich krajach, nie wchodzi w zakres dialogu. Mordowani Koptowie, syriacy, nestorianie, Chaldejczycy – nie są tematem godnym rozmowy. Co innego, gdy jakiś Europejczyk napisze coś na ścianie. O wtedy to jest temat godny dialogu. Wtedy nie mamy do czynienia z „wewnętrznymi sprawami świata zachodniego”, ale z paskudną islamofobią. A gdy morduje się w imię islamu – co trzeba powiedzieć zupełnie otwarcie – chrześcijan, to nawet mówić o tym nie wolno, bo prowadzi to do zamrożenia dialogu.
Jeśli coś w tej sprawie martwi, to tylko fakt, że Stolica Apostolska już zadeklarowała wolę dalszego prowadzenia dialogu. – Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego nadal pragnie otwartości i kontynuowania dialogu z sunnickim uniwersytetem Al-Azhar w Kairze – powiedział szef Biura Prasowego Watykanu, ks. Federico Lombardi. I dodał, że Rada zbiera obecnie informacje konieczne do właściwego zrozumienia sytuacji.
Ja jestem prosty człowiek, zwyczajny dziennikarz. Ale mam wrażenie, że informacja są. Na Bliskim Wschodzie morduje się i prześladuje chrześcijan. Robi się to w imię islamu. W tym samym czasie chrześcijanie na Zachodzie organizują sesje dialogiczne z muzułmanami, walczą z islamofobią, nawet nie wspominając o losie mordowanych i męczonych (by przypadkiem kogoś nie urazić). A gdy ktoś wreszcie powie prawdę, wówczas muzułmanie się obrażają. A chrześcijanie Zachodu, natychmiast zaczynają przepraszać. Taka postawa jest nie tylko nierozsądna, ale przede wszystkim poniżająca dla chrześcijan, których muzułmanie mordują. Trzeba bowiem sobie odpowiedzieć na proste pytanie, co jest dla nas ważniejsze los naszych braci czy samozadowolenie muzułmanów i dialogistów? Ja nie mam wątpliwości, jaka powinna być odpowiedź. I dziwie się, że Papieska Rada musi szukać odpowiedzi.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

