Bulski w nocy z 11 na 12 kwietnia stał w kolejce do księgi kondolencyjnej Pary Prezydenckiej na Krakowskim Przedmieściu. Jego wypowiedź zarejestrowała ekipa dziennikarki Ewy Stankiewicz, która włączyła ją do swojego filmu dokumentujący czas żałoby sprzed pałacu prezydenckiego.

- Wszystko, co powiedziałem do kamer, jest zgodne z moimi poglądami, i autorem tych słów jestem ja sam – napisał w oświadczeniu Bulski. Jasno zaznaczył też, że za wypowiedź "nie przyjął żadnej gaży”. Oświadczenie to efekt medialnej nagonki na niego i autorów filmu (współautorka „Trzech kumpli" zrobił ago razem z Janem Pospieszalskim), którą rozpoczął „śledczy tekst” dziennikarza dziennika „Dziennik Gazeta Prawna” Artura Grabka.

Do „demaskatorskiej” akcji ośmielony przystąpił też portal Gazeta.pl. Pomocą  w wyszukiwaniu aktorów w dokumencie Ewy Stankiewicz pomocą posłużył też portal Fronda.pl. W rozmowie z nami do zarzutów „DGP” i portalu Agory odniosła się znana m.in. z „Plebanii” Katarzyna Łaniewska. - Nie chcę być wulgarna, ale niech ci ludzie się odpieprzą. To podłe i obrzydliwe bełkoty – powiedziała.

- Wypowiadałam się w filmie „Solidarni 2010” jako osoba prywatna, przychodziłam tam trzy dni z rzędu, ponieważ widziałam tam kawałek prawdziwej Polski. Miałam prawo wypowiedzieć swoje zdanie i nie wolno mi go odbierać dlatego, że jestem aktorką – dodała.

Podobnie tłumaczy w swoim oświadczeniu Bulski: Nigdy wcześniej nie spotkałem ani P. Jana Pospieszalskiego, ani P. Ewy Stankiewicz. Nikt nie kontaktował się ze mną i nie ustalał treści moich wypowiedzi. Nikt tez nie suflował wypowiedzi w trakcie nagrania - napisał.

Wyemitowany w TVP film "Solidarni 2010" przedstawia wypowiedzi osób, które zebrały się pod Pałacem Prezydenckim po katastrofie samolotu pod Smoleńskiem. Padają pytania odnośnie katastrofy pod Smoleńskiem, krytykowane są władze Polski. Obraz spotkał się z ostrą krytyką, w której dominowały „Gazeta Wyborcza” oraz telewizje TVN i Polsat. Jednocześnie te ośrodki zgodnie przemilczały niezwykle czynny udział aktorki Doroty Stalińskiej w proteście przeciwko pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu.

Na powielane przez te media insynuacje zapoczątkowane przez „DGP” i portal „Gazeta”, w specjalnym oświadczeniu odpowiedziała Ewa Stankiewicz. - Wszystkie rozmowy zostały nagrane spontanicznie. Kłamstwo jest karalne. Osoby, które za pomocą fałszywych insynuacji podważają wiarygodność filmu odpowiedzą przed prawem – stwierdziła.

mm/Teologiapolityczna.pl/Fronda.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »