- Musimy przeciwstawić się nienawiści bez wzgledu na to , kto jest sprawcą czynu napisał w oświadczeniu premier Litwy Andrius Kubilius. Zdaniem szefa litewskiej dyplomacji Audroniusa Ażubalisa dewastacje mogił, pomników, czy kościołów świadczą o degeneracji niektórych członków litewskiego społeczeństwa, oraz są poważnym sygnałem, by zastanowić się nad wprowadzeniem surowszych kar dla tak zwanych „graficiarzy”. "Brak szacunku graficiarzy dla siebie i innych sprawia, że często podżegają nienawiść narodową, etniczną, czy rasową. W ten sposób farba staje się plamą nie tylko na kamieniu, ale blizną na stosunkach pomiędzy narodami - napisał w oświadczeniu minister Ażubalis. Zaapelował do polityków, by podjęli decyzję o bardziej surowych karach dla takich chuliganów. Policja wszczęła już dochodzenie w tej sprawie. Sprawcom wandalizmu grozi rok więzienia.

 

O akcie wandalizmu przewodniczącą Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Alicję Klimaszewską poinformował wileński przewodnik Andrzej Kostygin, który w niedzielę przed południem z polską wycieczką przyszedł na Rossę. W niedzielę po południu na miejsce zderzenia została wezwana policja. 

 

Do aktów wandalizmu doszło również w miniony weekend w jednej ze świątyń wileńskich, w kościele Świętego Jana Bosko. Na białych murach kościoła, w nocy z niedzieli na poniedziałek, również namalowano czarną farbą słupy Giedymina. Policja na razie nie łączy tej sprawy z dewastacją Płyty Marszałka Piłsudskiego. 

 

eMBe/Kresy.pl/IAR/Polonia.wp.pl