Na zaproszenie berlińskiego oddziału Stowarzyszenia Ofiar Prześladowanych przez Reżim Nazistowski - Zrzeszenie Antyfaszystów (VVN-BdA) oraz berlińskiej grupy Antifa w dniach 7-9 maja br. przebywała w Berlinie 10-osobowa grupa polskich kombatantów z prezesem Zarządu Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych. Czy Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej przyjąłby zaproszenie do Berlina od niemieckiej Antify?

 

- Nie. Odmówilibyśmy dlatego, że zasadą naszego działania jest unikanie zaangażowania politycznego i partyjnego. Jest to generalna zasada związku. Historycznie ŚZŻAK nie jest formacją postkomunistyczną, za którą uważamy Związek Kombatantów RP czyli dawny ZBOWiD. Antifa ma wyraźny charakter lewicowy, a my chcemy być neutrealni tutaj pod każdym względem.

 

Niemcy z Antify pokazali na co ich stać 11 listopada brutalnie atakując w Warszawie Polaków. Poprzez ich blokadę lokalu Krytyki Politycznej na Nowym Świecie defilada historyczna z formacjami Wojska Polskiego i grupami historycznymi musiała skręcić w Tamkę i boczne uliczki. To było upokarzające, gdy widziało się jak stu ułanów na koniach, grupy wrześniowe czy powstańcze muszą opłotkami iść do tylnego wejścia Muzeum Wojska Polskiego. To był skandal.

 

- Tak, i jeszcze to oplucie rekonstruktora w polskim mundurze przez Niemca z Antify. To było dla nas również bolesne. Ich zachowanie było żenujące. Charakterystyczne jednak, że Antifa zaprosiła tylko taki związek polskich kombatantów, który miał rodowód komunistyczny. My nie wysłalibyśmy do nich swojej delegacji.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski