Z badań przeprowadzonych przez Collegium Queen Mary przy Uniwersytecie Londyńskim, których wyniki przytacza "Social Psychiatry and Psychiatric Epidemiology", wynika że w przypadku mężczyzn pomiędzy 20 a 24 rokiem życia, mieszkanie z rodzicami było czynnikiem, który najsilniej wpływał na skłonność do agresji - donosi portal Wiara.pl za brytyjskim magazynem psychologicznym.

Naukowcy stwierdzili, że młodzi mężczyźni, którzy nie wyfrunęli z rodzinnego gniazda, są bardziej skłonni do hedonistycznych i aspołecznych zachowań, takich jak niebezpieczne picie alkoholu i nadużywanie narkotyków, czy ryzykowne zachowania seksualne.

Co ma wpływ na takie zachowanie? Zdaniem prowadzących badania prof. Jeremy'ego Coida, mężczyźni ci nie mają na głowie żadnych obowiązków związanych np. z utrzymaniem mieszkania i dzieci czy dopasowaniem się do życiowej partnerki.

Poza tym, pozostając w rodzinnym gnieździe, dorośli synowie częściej uzyskują wsparcie finansowe od rodziców. Jak wykazali badacze, dochody tej grupy były podobne do zarobków mężczyzn, którzy wyszli z domu i wzięli na siebie odpowiedzialność za swoje życie.

Mężczyźni pozostający w domu wydają jednak więcej np. na alkohol. To częściowo tłumaczy dlaczego częściej mają problemy z jego nadużywaniem - podsumowują naukowcy.

Pozostawanie w domu rodzinnym i odkładanie usamodzielniania się "na później" stało się coraz bardziej powszechniejszym zjawiskiem w nie tylko w Wielkiej Brytanii czy Włoszech, ale także w USA.

Naukowcy z londyńskiego uniwersytetu przebadali 8.397 młodych kobiet i mężczyzn z Wielkiej Brytanii. Pytano ich o to, czy w ciągu ostatnich 5 lat przejawiali agresywne zachowania i czy mieli problemy ze zdrowiem psychicznym. Grupa ta stanowiła zaledwie 4 proc. w całej badanej populacji męskiej, ale była odpowiedzialna za ponad 21 proc. wszystkich aktów przemocy wobec innych osób (głównie obcych).

AJ/Wiara.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »