W ostatnim czasie do sądu okręgowego w Warszawie trafiło kilka wniosków o uznanie za kłamcę lustracyjnego pracowników kancelarii MSZ i polskich ambasad. Zdaniem IPN z bezpieką współpracował m.in. ambasador tytularny w Moskwie, Tomasz Turowski, a także ambasador w Peru Jarosław Spyra. Jego proces lustracyjny będzie się toczył mimo złożenia przez niego dymisji.
Tajnymi współpracownikami SB mieli być także: pracownica kancelarii MSZ Janina Biernacka, radca ambasady w Urugwaju Mieczysław Kowalski, były wiceminister spraw zagranicznych i były ambasador w Izraelu Maciej Kozłowski. Zdaniem IPN byłych agentów w MSZ może być więcej.
Politycy nie są zgodni co do przypisania winy za tę sytuację. Zdaniem Pawła Kowala z PJN świadczy to o problemach komunikacyjnych na linii MSZ - służby specjalne. Były szef Agencji Wywiadu Zbigniew Siemiątkowski uważa, że służby nie mają dostępu do akt byłej SB, ponieważ znajdują się one w IPN. Ponadto nie mają obowiązku sprawdzania przeszłości kandydatów na dyplomatów. - Oczywiście jest zapis, że o sprawach istotnych dla bezpieczeństwa państwa szef służb ma obowiązek zawiadomić najważniejsze osoby w państwie, ale można ten zapis dość swobodnie interpretować – tłumaczy „Rzeczypospolitej”.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

