Matka, która nakłaniała swoją córkę do zabicia własnego dziecka, nie jest zagrożeniem dla jej rozwoju – tak można sparafrazować dzisiejsze orzeczenie sądu rodzinnego w Lublinie. Rodzice Agaty nie zostali pozbawieni praw rodzicielskich, nie zostały one także ograniczone.
14-letnia Agata poczęła dziecko ze swoim 15-letnim chłopakiem. Zwolenniczką zabicia wnuka była matka dziewczyny, którą rychło poparły organizacje feministyczne, a także „Gazeta Wyborcza”. W celu jak najbardziej tragicznego ukazania sytuacji córki kobieta posunęła się m.in. do kłamstwa, jakoby Agata została zgwałcona.
W związku z ciągłym wahaniem się dziewczyny, Sąd Rejonowy w Lublinie zdecydował o umieszczeniu jej w pogotowiu opiekuńczym. Tam miała w spokoju podjąć decyzję, czy chce śmierci swego dziecka, czy nie. Według Sądu tego spokoju nie miała w domu, gdyż prawdopodobnie matka nakłaniała ją do aborcji. W końcu dziewczyna zdecydowała się na „zabieg”.
Dziś „Gazeta Wyborcza” pisząc o wyroku sądu przypomina przebieg tragedii dziewczyny. Niestety tak jak pół roku temu manipuluje faktami. Przedstawia osoby, które chciały młodej mamie rzeczywiście pomóc, jako oszalałych z nienawiści fanatyków, przed którymi musiała uciekać. Ideologiczne zacietrzewienie każe dziennikarzom "GW" być ślepym na fakty. Czy "Wyborcza" zna granice?
sks/Kontakt
Zobacz także:
Książka Joanny Najfeld i Tomasza Terlikowskiego - Agata. Anatomia manipulacji
Broniła życia, powaliła wszystkich na kolana
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

