Armia Oporu Pana oprócz północy Ugandy działa również w Republice Środkowoafrykańskiej (RŚA) i Demokratycznej Republice Konga. – Zbrodnicza działalność nadal trwa, ponieważ nawet ONZ-owskie siły stabilizacyjne są zbyt małe, by się im przeciwstawić czy przynajmniej przejąć kontrolę nad terenem działań rebeliantów – czytamy w raporcie przygotowanym przez organizację Human Rights Watch.

Sekta bezwzględnie niszczy chrześcijan i przejawy chrześcijaństwa. Osoby utrudniające przemieszczanie się całej grupy są mordowane uderzeniami maczety. Nieletni są porywani, siłą przymuszani do walki bądź wykorzystywani jako niewolnicy seksualni. Często dzieci-żołnierze zmuszane są do zabicia swych sąsiadów czy – co gorsza – rodziców i rodzeństwa.

Członkowie tej grupy napadali na wioski i grupowo palili ludzi, którzy zbierali się razem na modlitwy. Z wiosek RŚA uciekło w obawie przed oprawcami co najmniej 20 tys. osób, a w Kongu trzy razy więcej. Armię Oporu Pana założył 23 lata temu Joseph Kony, podający się za „napełnionego świętym duchem rzecznika Boga”.

maj/RV

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »