90 proc. ankietowanych żołnierzy deklaruje, że w Afganistanie byli narażeni na ostrzał artyleryjski, 83 proc., że ich życie znajdowało się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Ponad połowa musiała użyć broni (64 proc.), 54 proc. strzelała do człowieka. Takie są wnioski badań Wojskowego Biura Badań Społecznych (WBBS). Do tych materiałów dotarła „Rzeczpospolita". Przeprowadzono je wśród uczestników XI Zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego.
Efektem tych doświadczeń jest nadużywanie alkoholu, agresja, kryzysy rodzinne i małżeńskie. Większość żołnierzy nie chce jednak przyjmować pomocy - obawiają się, że to złamie ich karierę żołnieża zawodowego, że będa społecznie napiętnowani w środowisku wojskowym.
Trzech na czterech żołnierzy uważa, że ich umiejętności i doświadczenie zdobyte podczas misji nie jest wykorzystywane.
Zaskoczony takimi opiniami jest major Marek Pietrzak z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych: "W przypadku podoficerów i oficerów to właśnie udział w misjach jest atutem branym pod uwagę przy awansie. Sztab Generalny gromadzi doświadczenia z Afganistanu i wykorzystuje je w systemie szkolenia i wyposażenia żołnierzy".
Odmienną opinie ma dr Grzegorz Kwaśniak z Narodowego Centrum Studiów Strategicznych: "Żołnierz wraca z Afganistanu i wpada w rytm koszarowego życia. Pomimo deklaracji szefostwa resortu nie wiemy, co zrobić z potencjałem powracających."
W misjach wojskowych w Afganistanie wzięło już udział 25 tys. polskich żołnierzy.
ToR/rp.pl
