Śledczy chcą postawić mu zarzut nadużycia uprawnień, kierowania nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA i podrabiania dokumentów oraz wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty. Choć na przeprowadzenie działań operacyjnych ws. afery gruntowej CBA otrzymało stosowne pozwolenie sądu, śledczy z rzeszowskiej prokuratury uważają, że czynności wykonywane przez Biuro były niezgodne z prawem.
Sprawą wytwarzania dokumentów przez CBA prokuratura zajmuje się na wniosek wójta Mrągowa, Jerzego Krasińskiego. W 2007 roku złożył on zawiadomienie o sfałszowaniu dokumentów gminnych, pieczęci i podpisów, które rzekomo miały powstać w jego urzędzie. Dokumenty CBA planowało wykorzystać w akcji dotyczącej podejrzenia korupcji w resorcie rolnictwa. Podstawieni funkcjonariusze Biura mieli się posłużyć nimi w trakcie kontaktów z Piotrem Rybą i Andrzejem K., którzy powołując się na wpływy w Ministerstwie obiecywali odrolnienie gruntów w zamian za łapówkę. Ostatecznie akcja CBA została "spalona" - w wyniku przecieku do podejrzanych wycofali się oni z transakcji.
Afera gruntowa doprowadziła do zatrzymania dwóch osób i dymisji ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Po jego zatrzymaniu doszło do rozpadu koalicji PiS-LPR-Samoobrona, w wyniku czego zostały rozpisane nowe wybory parlamentarne.
O doprowadzenie do przecieku dotyczącego działań CBA podejrzewano m.in. Ryszarda Krauze, Janusza Kaczmarka (ówczesnego szefa MSWiA), Konrada Kornatowskiego (ówczesnego szefa policji) oraz Jaromira Netzla (prezesa PZU).
Zarzuty w sprawie afery gruntowej jeszcze w 2009 roku usłyszeli dwaj inni funkcjonariusze CBA: były dyrektor Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA Grzegorz P. oraz jego b. zastępca Krzysztof B. Skazanie Kamińskiego oznaczało będzie, że Piotr Ryba i Andrzej K., oskarżeni o płatną protekcję, zostaną uniewinnieni. Sąd II instancji odesłał ich sprawy do ponownego rozpatrzenia. W ponownym procesie sąd miał się zająć sprawą legalności działań CBA wobec podejrzanych. Wyrok na Kamińskiego będzie oznaczał, że dowody zebrane przez CBA w procesie przeciwko Rybie i K. staną się nielegalne. To z kolei wytrąci je z ręki prokuratorów, ponieważ w Polsce sądy nie uznają dowodów zebranych nielegalnie.
żar/Polskieradio.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

