W szkołach dzieci są uczone, że średniowiecze to przerwa między dwoma wielkimi humanizmami, starożytnym i renesansowym. I że tę nazwę wynalazł Renesans, kiedy nie wiedział, jak poradzić sobie z tym osobliwym czasem po upadku Rzymu, a przed nastaniem włoskiego Odrodzenia. Średniowiecze w tej koncepcji jest przerwą, zapomnieniem i niemal barbarzyństwem. Wiekiem ciemnym.
Problem polega na tym, że już sam ten wiek „pomiędzy” był świadom bycia pośrodku. Ów „środek” jednak nie był między dwoma humanizmami, ale pierwszym i drugim przyjściem Chrystusa. Między Bożym Narodzeniem a Bożym Sądem. W tym interwale także dokonuje się przyjście Chrystusa, ale in mente (w duszy).
Być pomiędzy to znajdować się w wieku średnim, kiedy to dobrze już rozumiemy, że życie ma swój początek, ale i zbliża się ku nieuchronnemu końcowi. Takie życie to adwent – nieustanne przygotowywanie się na Paruzję.
Media vitae in morte sumus... Na prawosławnych ikonach Chrystus, chociaż jest dzieckiem, ma twarz dojrzałą i oczy, w których widać śmierć. Adwentowych oczekiwań na Boże Narodzenie nie można odrywać od świadomości śmierci krzyżowej. Na tym polega wiedza, którą posiada się pośrodku życia.
Jest to wiedza, z jednej strony, uszczęśliwiająca. Przybliża spotkanie z Panem, przybliża Zbawienie, wypełnia przeznaczenie. Z drugiej jednak strony, znając własną grzeszność oraz znając cenę Zbawienia, trudno nie czuć przed tym faktem lęku. Nieprzypadkowo więc Adwent, chociaż nie jest czasem smutku, to jednak ma charakter poważny.
Media vitae... Pośrodku życia wiemy, że czasu już nie pozostało wiele i być może zbliżające się Boże Narodzenie będzie naszym ostatnim spotkaniem z rodzącym się Chrystusem. Potem już przyjdzie on Sam, ostatecznie. To wiedza, o której zapomina się w młodości, na początku życia, ale z czasem staje się ona nam coraz bliższa.
Wiek średni, średniowiecze, to zatem czas duchowego dojrzewania. Jeśli nim gardzimy, stajemy się infantylni. A humanizm, który się takiemu średniowieczu przeciwstawia, staje się nieludzki. Prawdziwy humanizm musi być jak średniowiecze, musi być adwentem. Tylko wtedy może o sobie powiedzieć, że nic, co ludzkie nie jest mu obce.
Mateusz Matyszkowicz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




