- Ktoś z władz PiS mi mówił, że mogę uniknąć złego losu, jeśli opowiem o spotkaniu z Kluzik-Rostkowską.[…'/> Nie zgadzam się z opinią na temat kampanii i wyniku wyborów. Plucie na innych i nienawiść nie jest drogą, którą chcę podążać. Dla takich ludzi jak ja nie ma chyba już miejsca w PiS - dodał eurodeputowany. O potajemnym spotkaniu Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Elżbiety Jakubiak z Pawłem Kowalem, Michałem Kamińskim, Adamem Bielanem oraz Pawłem Poncyljuszem informował "Super Express".
Zanosi się więc na to, że kolejny wpływowy polityk PiS zostanie wyrzucony z partii Jarosława Kaczyńskiego. Komentatorzy już przewidują, że z PiS-u może odejść 15 posłów. Portal wPolityce.pl ujawnił dwa dni temu, że Joanna Kluzik-Rostkowska ma pomysł na odbudowanie prawicy w stylu ruchu Tea Party, z którego buntownicy pisowscy mieliby czerpać doświadczenie organizacyjne. Jest to zła wiadomość dla prawicy. Tomasz Terlikowski opisał niedawno na portalu Fronda.pl, jakie poglądy na kwestie obyczajowe ma Joanna Kluzik-Rostkowska, która jest traktowana jako naturalna liderka ruchu, który miałby odnowić oblicze polskiej prawicy. Otóż poglądy pani poseł plasują się gdzieś między SLD a lewym skrzydłem PO i idealnie wpisują się w ideologię trawiącą jak rak zachodnioeuropejskie partie mieniące się konserwatywnymi. Jeżeli doszłoby do tego, że Kluzik-Rostkowska jakimś cudem sformowałaby „nową jakość po prawej stronie”, to byłaby ona kopią „prawicowych” ugrupowań, które popierają ekspansję homoseksualistów, zabijanie dzieci nienarodzonych i staruszków oraz godzą się na interwencjonizm państwowy w gospodarkę. Pojawienie się takiego „prawicopodobnego” tworu spowodowałoby opanowanie prawej strony sceny politycznej przez ugrupowania mające z konserwatyzmem wspólnego tyle samo, co krzesło z krzesłem elektrycznym. PiS udowodnił w poprzedniej kadencji Sejmu, jak bardzo zależy mu na najważniejszej dla każdego konserwatysty rzeczy pod słońcem, czyli ochronie życia dzieci nienarodzonych. Liderzy PiS-u niejednokrotnie pokazali również, czym jest dla nich wolny rynek, populistycznie wykorzystując strach społeczeństwa przed kapitalizmem.
Oczywiście PO wygrała wybory m.in. dzięki odwoływaniu się do liberalizmu gospodarczego i szybko porzuciła swoją liberalną twarz wprowadzając skandaliczną ustawę antyrodzinną i podwyższając podatki, ale chyba nikt rozsądny nie traktuje tej formacji jako prawicy, więc nie można patrzeć na formacje Tuska jako rozczarownie konserwatystów. Patrząc na zamieniającą się w PC-bis partię Jarosława Kaczyńskiego można się spodziewać tego, że konserwatywny-liberalizm, który jest jądrem każdego ugrupowania mieniącego się prawicowym, znów stanie się domeną kanapowych partii, które przez nieuczciwy system finansowania partii politycznych z budżetu zapewne nieprędko znajdą się w Sejmie. Trudno uwierzyć, że formacja o twarzy posła Błaszczaka czy Brudzińskiego otworzy się na elektorat kierujący się zasadą, że "chcącemu nie dzieje się krzywda". Zresztą nawet gdyby PiS chciał teraz zrobić woltę i próbować pozyskać szerszą grupę wyborców, to nie ma potrzebnych do tego odpowiednich propagandystów medialnych.
Jeżeli „liberałowie” z PiS-u założą nową partię, to patrząc na ich poglądy bądź ich brak można być pewnym, że ulokują się gdzieś w centrum, które obecnie jest opanowane przez „prawe skrzydło" PO. Byłby to kolosalny dramat dla konserwatystów w naszym kraju, bowiem okazałoby się, że na prawo od nowej „prawicy” zostałby tylko etatystyczny gospodarczo i chwiejny w sprawach obyczajowych PiS, który jak widać nie ma w tej chwili jakiegoś sensownego planu na odebranie władzy PO. Nowa „prawica” Kluzik- Rostkowskiej, Elżbiety Jakubiak i Michała Kamińskiego może być nawet hołubiona przez mainstreamowe media. W końcu widzieliśmy, jak zaczęli być kochani politycy, którzy z hukiem wylecieli z PiS-u. Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gwiazdami TVN24 stali się tak „lubiani” wcześniej politycy jak Ludwik Dorn czy nawet Roman Giertych, który nagle stał się sympatycznym kumplem Radosława Sikorskiego i czołowym obrońcą demokracji przed „Kaczyzmem”. Nowa partia „prawicowa” mogłaby więc stać się swoistym koncesjonowanym głosem konserwatystów w stylu Tomasza Wołka. A to oznacza, że idee bliskie sercu każdego konserwatysty byłyby przez nią zepchnięte w niebyt. Maistreamowym mediom jest bardzo na rękę powstanie takiej formacji, bowiem mogłyby one jeszcze skuteczniej wepchnąć PiS w rolę nowej Ligi Polskich Rodzin, co już się powoli dzieje, nie bez winy samego Kaczyńskiego.
Jeżeli nasze rodzime Tea Party ma mieć twarz Kluzik-Rostkowskiej czy znanych z bezideowości niektórych polityków związanych dziś jeszcze z PiS-em, to zbliżają się złe czasy dla polskiej prawicy, która na długie lata pozostanie kiepską imitacją tego, co reprezentowali tacy politycy jak Ronald Reagan czy nawet George W. Bush.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

