Inauguracja partyjki Palikota i jego późniejsze akcje okazały się być marna kopią tego co robił Jerzy Urban w złotych latach tępego antyklerykalizmu w latach 90-tych.  Od czasu komicznego „otwarcia” na Sali Kongresowej Palikot traci pomysły jak zagospodarować elektorat rozwydrzonych smarkaczy z Krakowskiego Przedmieścia, którzy swój przeciw wobec Polski „wyznaniowej” ( a jak powiedział mi znajomy muzułmanin  „osoby tak mówiące nigdy nie były w kraju, w którym obowiązuje prawo religijne”)  wyrażali pokazując goły tyłek i przybijając pluszowego misia do krzyża zrobionego z puszek po Lechu. Trudno zresztą wymyślić coś oryginalnego skoro wokół siebie ma się takie tuzy intelektualne jak Kazimierz Kutz, Magdalena Środa albo ten prezenter telewizyjny  co reklamuje teraz proszek do prania.  Palikot przestał być potrzebny swojemu Donowi. Cyngiel poszedł na emeryturę i nagle przekonał się, że jego naboje już nie ranią tak mocno. Media mają już w głębokim poważaniu co ma do powiedzenia nasz lokalny błazen. No może czasami zaprosi go Olejna albo uśmiany do rozpuku Durczok ( za to też Pan pozwie?). Pojawi się w poranku politycznym jurora X Factor albo u telewizyjnego chytruska. Jednak mało kogo obchodzi co ma do powiedzenia, co wynika nawet nieubłagalnie z sondaży poparcia dla jego, pożal się Boże, ruchu politycznego.

Teraz Palikot wpadł na pomysł będący możliwe najlepszym dla człowieka w jego stanie.  Wczoraj  kilkuset młodych ludzi maszerowało w sobotę ulicami Lublina, domagając się legalizacji marihuany. "Sadzić! Palić! Zalegalizować!" - skandowali. W marszu wziął udział lider Ruchu Poparcia Janusz Palikot. Protestujący nieśli kolorowe flagi z narysowanym liściem konopi i transparenty z napisami: "Wolny świat, wolni ludzie, wolne konopie", "A trzeciego dnia Bóg stworzył rośliny zielone i stwierdził, że są DOBRE".  - Jestem z wami. Trzymam za was kciuki – powiedział Palikot. Wcześniej na konferencji prasowej  wyraził on poparcie dla postulatów uczestników marszu. - Zdecydowaliśmy jako Ruch Poparcia poprzeć postulat legalizacji miękkich narkotyków po pierwsze, jako mniej szkodliwe rozwiązanie dla wszystkich, a po drugie, jako element walki z obłudą w Polsce - powiedział Palikot, który w swoim stylu porównał zakaz palenia włoszczyzny Holandii do zakazu aborcji, który i tak nie działa. Jest to  oczywiście argumentacja kuriozalna bo można ją odnieść do każdego przestępstwa. Jednak nie w tym rzecz.

Janusz Palikot musi mieć problem ze swoim niebytem medialnym. Marsze domagające się legalizacji konopi są jakimś sposobem na pokazanie twarzy, jednak to niszowe ruchy nie mające żadnego wpływu na życie polityczne w kraju. Proponuję więc Panu Januszowi by zamiast dłużej bawić się politykę, wziął do ręki skręta, podpalił go i włożył do ust.  Świat wyda mu się bardziej przyjazny i ciekawszy. Może dostrzeże wtedy jakieś roześmiane twarze, które jeszcze reagują na jego gasnącą gwiazdę. W stanie zielonego upojenia może uda mu się przenieść się w świat, w którym jego słowa wypowiedziane u Olejnik będą cytowane na żółtym pasku. Będąc w świecie Snoop Dogga czy Method Mana może wyobrazić sobie łagodnego i przyjaznego Donalda Tuska, który głaszcząc go po główce mówi: „Januszku kochany, idź i powiedz, że Kaczor chleje i jest chamem bo znów deficyt się powiększa a moi podwładni dzwonili do Rycha.”  Po odpowiedniej dawce THC można sobie nawet „wkręcić”, że ulubiony cel ataków nadal życie i można w niego walić jak w bęben. W sumie jednak po co? Januszek robił to  przecież nawet po śmierci prezydenta.  Czy jednak nie byłaby to odtrutka na szarą  rzeczywistość  otaczającą  płonącego kota z Biłograju? Może właśnie zdał sobie z tego sprawę Januszek i dlatego pojawił się na zielonym marszu dzieciaków.

Jedno jest pewne. Januszek znów znalazł się po zielonej stronie mocy. Przynajmniej to go łączy jeszcze z rządową koalicją.  Bo nawet wiara w zieloną wyspę u niego wygasła jak odfrunął z PO.

Łukasz Adamski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »