„Czujesz, że utkwiłeś w monotonnym i pozbawionym miłości związku małżeńskim? Brakuje ci magicznego uczucia namiętności? Napięcia? Bliskości? Victoria Milan może cię obudzić do życia. Pamiętaj, że żyje się tylko raz" – kuszą reklamy na przystankach autobusowych, w metrze, telewizji, Internecie. Serwis randkowy Victoria Milan namawia do zdradzania partnerów, mężów i wszystkich , którzy „chcą wzbogacić swoje życie”. „Z badań wynika, że 30 procent osób, które pragną spotkać partnera na portalach randkowych, żyje w małżeństwie i stałych związkach – podkreśla portal dla chętnych do zdrady. Zauważa, że szukając kochanków, ludzie pozostający w związkach małżeńskich ukrywają swój stan cywilny. To prowadzi często do nieporozumień i kłopotów. „Tymczasem nasz portal w przeciwieństwie do innych oferuje otwartość" – reklamuje się Victoria Milan, oferując usługi użytkownikom w Szwecji, Norwegii i Danii.”- czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Do rzecznika praw obywatelskich do spraw reklamy wciąż napływają skargi oburzonych obywateli. W czwartkowym programie telewizyjnym „Rapport" pytano o zdanie na temat reklamy przeciętnych Szwedów. Starsza pani ze Sztokholmu Säde Pekurinen powiedziała, że czuje się zniesmaczona. – Przyciąga uwagę w głupi sposób. Ale nie chcę tu użyć słowa grzech, bo to archaiczne – mówiła. Takie wypowiedzi przeważały w sondzie. Szwedzi, którzy już dawno zostali oderwani od zasad rządzących nami od powstania świata przebąkują coś o „nieprzyzwoitości” takich reklam. Nie chcą użyć słowa „grzech” bo nie wypada tego robić w nowoczesnym społeczeństwie. Jednak nawet najbardziej lewackie przesądy nie zmienią natury człowieka, który ma zakodowaną zdradę jako coś negatywnego. Gdyby tak nie było zdradzający swoje żony faceci i robiące „skok w bok” ( ładnie nazwane, nie?) kobiety nie ukrywaliby tego. Oczywiście pokolenie 68 lansowało tezę, że „kto dwa razy się prześpi z tą samą kobietą ten jest kontrrewolucjonistą” i tworzyło komuny, gdzie wszyscy pieprzyli się ze wszystkimi ( celowo używam takiego języka bo to było „pieprzenie się” a nie seks). Seksualne eldorado przerwało jednak AIDS, które zniszczyło mit pigułki jako antidotum na wszystko. Zresztą historia pokazała do czego doprowadziła rewolucja seksualna i „wyzwolenie kobiet”. Wystarczy spojrzeć jak skończyli jej architekci i co piszą dziś kobiety, które zostały wkręcone w tryby tego tęczowego błędnego koła. Wiele byłych działaczek feministycznych, które uwierzyły w „wyzwalającą moc” penisów przyznaje dziś jak zdewastowali je fizycznie i psychicznie mężczyźni, którzy dorobili do swoich prymitywnych pragnień oryginalną ideologię. Wiele z lewicowych działaczek lat 60-tych, przyznaje dziś, że monogamia jest wpisana w naszą ludzką naturę. Nie można zapominać, że z pornografią właśnie najmocniej wojują feministki, które widzą w niej zniewolenie kobiet. Negatywną stronę zdrady potwierdza nawet popularne dziś także w Polsce swingowanie ( czyli uprawiania seksu grupowego). Wielu psychologów opisuje problemy małżeństw, które myślały, że patrzenia jak partner uprawia seks z osobą nieznajomą jest podniecające. Nawet tzw. „kontrolowana zdrada” w większości przypadków wpływa destrukcyjnie na małżeństwo. Jest bowiem sprzeczna z naszą naturą.
Kampania serwisu randkowego nie jest jednak niczym nowym. Promocja rozwiązłości jest obecna w naszej przestrzeni publicznej od 50 lat a nawet dłużej. Już czytając dzieła Markiza de Sade’a można się przekonać, że pomysły francuskich libertynów przebijały wszystko co dziś robią miłośnicy „seksu bez zobowiązań”. Należy pamiętać, że akcje zachęcające kobiety do „puszczania się” są głównie wymyślane przez napalonych facetów, którzy chcą używać swoich penisów jak karty kredytowej. Przecież rozwiązłość niszczy głównie dobre imię kobiet, które są nazywane dziwkami. Oczywiście „don juany”, których głównym zajęciem jest „zaliczanie” panienek nie różnią się moralnie niczym od takich kobiet, ale niestety pokutuje w nas wizerunek prawdziwego samca jako tego, który „przeleciał” jak największą liczbę kobiet. Jednak w rzeczywistości tacy panowie nie różnią się niczym od nimfomanek.
Norweski serwis randkowy i jego kampania reklamowa to kolejny krok w celu zbudowania hedonistycznego raju na ziemi. I można sobie dziś powiedzieć, że przecież kierowany jest on do dorosłych ludzi, którym nie wolno zabraniać zdrady. To prawda. Jako liberał również uważam ,że jak ktoś chce się „puszczać” może to robić. Jednak warto by poznał ciemną stronę libertynizmu. Nawet Bóg dał nam wolną wolę byśmy odwrócili się do niego tyłem. Jednak pokazał nam czym jest dobro i zło. Dobrze by Skandynawowie dowiedzieli się, że „zdrada zabija" a dziwką może być również mężczyzna.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

