Nie sądzę by redakcja „WP”  celowo chciała obrazić katolików robiąc taki fotomontaż. W moim przekonaniu decyzja o zrobieniu takiej okładki wynikała nie tylko z chęci wzbudzenia kontrowersji ( tygodnik nie miał w końcu kampanii reklamowej jak „Urz”), ale przede wszystkim zwykłej głupoty i właśnie wieloletniego braku reakcji chrześcijan na kpiny z ich wiary. Trudno mi zrozumieć jak po ostatnim tygodniu, w którym 3 tygodniki zrobiły antychrześcijańskie okładki, konserwatywni dziennikarze ( tacy mieli tworzyć  „Wprost bis”) mogli wpaść na pomysł wykorzystywania najważniejszego momentu Mszy św. w celu ośmieszenia liderów partyjnych.  Czy redakcja łudziła się, że katolicy, którzy poważnie traktują swoją wiarę nie zareagują?  Czy naprawdę tacy wytrawni żurnaliści nie znaleźli innego sposobu zobrazowania słusznego w wymowie tekstu Terlikowskiego? Jakoś w to wątpię. „Okładka nowego tygodnika obraża moje katolickie sumienie! Odbieram ją za bluźnierstwo i kpinę z Mszy św. oraz jednego z najważniejszych artykułów wiary katolickiej – wiary w Najświętszy Sakrament”- napisał Cenckiewicz. Mimo całej sympatii dla ludzi tworzących to pismo, trudno się nie zgodzić z historykiem.  Jeżeli przyjmiemy ( a ja tak uważam) , że  ta okładka nie miała na celu obrazić wyznawców Jezusa, to sam pomysł by pierwszy numer prawicowego tygodnika coś takiego zamieszczał jest kuriozalny.

 

Obawiam się, że decyzja kierownictwa o okładce wynikała niestety również ze znieczulicy w jaką wprowadziła nas wieloletnia tolerancja dla antykościelnej propagandy, sączonej w delikatny sposób przez „autorytety moralne” i bezpośrednio przez jaskiniowych chrystofobów z „Nie” czy „Faktów i Mitow”, którzy dziś kroczą ze swoim, pożal się Boże,  mesjaszem do Sejmu.  Myślę, że bezkompromisowa reakcja Cenckiewicza i Terlikowskiego będzie nauczką w przyszłości dla tych konserwatystów, którym do głowy przyjdzie medialna  prowokacja z wykorzystaniem świętości chrześcijańskich.  Z antyklerykałami i lewicowymi awanturnikami oczywiście rozmawiać należy w sposób zupełnie inny.  Jednak nie można zapominać, że również my sami zbyt często pozwalamy sobie na tolerancję wobec agresywnego laicyzmu. Wolność słowa jest jedną z największych wartości jakie mamy. Jednak nie jest to wartość bezwarunkowa.

 

Łukasz Adamski