„Postępowy głos w Twoim domu” wraz ze środowiskami LGTB uderza w wybitnego naukowca prof. Nalaskowskiego, dziekana wydziału nauk pedagogicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nalaskowski powiedział ,że: „Jeżeli przed udzieleniem prawa do prowadzenia rodzinnego domu dziecka, robi się rozmaite badania w celu rozpoznania takich rodziców; czy mają dobre warunki, czy nie są alkoholowi itp. To warunek pewnej normalności seksualnej jest pierwszorzędnym warunkiem i jeżeli go uchylimy, to możemy uchylać także wszystkie inne”. Nalaskowski dodał, że „homoseksualizm się reprodukuje, a taka zmiana w rodzinnych domach dziecka, to tworzenie, przestrzeni do reprodukcji homoseksualizmu. Rodzice homoseksualni, tworzący dom dziecka, nie są w stanie przekazać dziecku w procesie wychowania, właściwego wymiaru życia seksualnego człowieka. Ten wymiar będzie zawsze wymiarem spaczonym, wymiarem chorym. Tak jak homoseksualizm jest chory, choć Organizacja Zdrowia uznała, że nie jest. Absolutnie jestem przeciwny, udzielaniu pozwoleń na prowadzenie domów dziecka przez homoseksualistów. Decyzja sejmu jest kuriozalna i chora. Apeluję zdecydowanie do posłów, aby nie było takiego prawa.”
Takich poglądów tęczowy wielki brat mieć nie pozwala. „Naukowiec tej klasy powinien być świadomy, że jego publiczne wypowiedzi, zwłaszcza na tematy związane z wychowaniem, będą śledzone przez opinię publiczną z baczną uwagą. I brane za wypowiedzi eksperta. Dziekan nie może wyłączyć swojego autorytetu, ot tak, jak lampki nocnej. Może go za to stracić, jeśli wspiera nim ideologię zamiast naukowych wniosków.”- napisał w Gazecie Wyborczej Maciej Czarnecki. Natomiast środowiska LGTB „oburzyły się” na profesora na tyle mocno, że ich przedstawiciele z Torunia wysłali do rektora UMK pismo wzywające do niezwłocznej reakcji. - Wypowiedź prof. Nalaskowskiego jest nie tylko homofobiczna, ale wprost dezawuuje oparte na wieloletnich badaniach ustalenia Światowej Organizacji Zdrowia oraz szeregu narodowych towarzystw psychiatrycznych, psychologicznych i seksuologicznych w przedmiocie orientacji psychoseksualnych - czytamy w liście. - Autor - wypowiadający się jako autorytet (dziekan, profesor, pedagog) - ostrzega przed homoseksualnością jako "spaczeniem" i "chorobą", które "reprodukują się" poprzez kontakt dzieci z osobami homoseksualnymi (...). Publiczne prezentowanie jej jako niebezpieczeństwa dla otoczenia, i to niebezpieczeństwa atakującego dzieci, jest szerzeniem kłamstw i nienawiści do osób homoseksualnych. Świadomość, że działalność taką uprawia naukowiec i nauczyciel akademicki, jest porażająca.”- piszą, rozdzierając szaty, pretorianie przodującego ustroju w kolorze tęczy. Podobny list działacze homoseksualni skierowali do Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk i Wyższej Szkoły Informatyki i Ekonomii Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Olsztynie , gdzie również wykłada Nalaskowski.
Mam nadzieję, że władze uczelni z mojego ukochanego Olsztyna oleją paranoiczne próby zamknięcia ust oponentom ideologicznym, jak zrobił to rektor UWM po donosie na portal Strefa UWM. Nalaskowski podkreśla w rozmowie z GW, że ma prawo do swoich poglądów i głosi je nie jako dziekan czy szef jednostki uniwersyteckiej, ale jako Aleksander Nalaskowski. "Ja to rozgraniczam, a jak ktoś nie rozgranicza, to jest jego problem. Tematu homoseksualizmu na swoich wykładach w ogóle nie poruszam, podobnie jak nie poruszam kwestii domów dziecka czy opieki adopcyjnej, bo nie zajmuję się nimi, tylko opieką ogólną.” Jednak ani prawo do wolności słowa, ani logika nijak się maja do postulatów stłamszenia „innowierców” , którzy odrzucają dogmaty poprawności politycznej. Przypadek prof. Nalaskowskiego pokazuje po raz kolejny, że środowiska LGTB idą drogą swoich odpowiedników z zachodu, które zaczynały od oswajania społeczeństwa z homoseksualizmem i propagandy, która przedstawiała ich jako ofiary dyskryminacji zaś dziś sami prześladują „homofobów”, doprowadzając do zwalniania urzędników chcących działać zgodnie z własnym sumieniem czy doprowadzając do zamykania katolickich ośrodków adopcyjnych, które odmawiają oddawania dzieci parom gejowskim.
Mamy tę przewagę nad mieszkańcami krajów zachodnich, że dobrze wiemy co stało się z wolnością słowa w Europie czy nawet w niektórych stanach Ameryki Północnej. Nie możemy powiedzieć, że nie wiedzieliśmy do czego prowadzi nawet najmniejsza uległość wobec postulatów gejowskich. Dlatego spoczywa na nas wielka odpowiedzialność by sprzeciwić się tęczowemu "marszowi przez instytucje". Ten kto ciągle nie walczy o wolność, nie zasługuje na nią- mawiał Jefferson. Wolność osób, które uważają homoseksualizm za dewiacje seksualną czy „wewnętrzne nieuporządkowanie” jest zagrożona. Najlepszym tego przykładem jest nagonka na prof. Nalaskowskiego. I niestety nie jest to pierwsza próba zamknięcia ust inaczej myślącym. Z pewnością nie jest również ostatnią.
Łukasz Adamski

