Atak na Marszałka Sejmu przeprowadził dziś w swoim stylu Stefan Niesiołowski, który powiedział, że: „Schetyna uległ histerii”. Wczoraj postawiłem tezę, że powolny upadek Tuska nie musi spowodować straty władzy przez PO. Jego miejsce może zająć po prostu ktoś inny z PO. Atak Schetyny potwierdza, że wojna w Platformie zamienia się z zimnej na gorącą. Kłamstwa w raporcie MAK-u i kręcenie Rosjan spowodowało ,że Tuskowi zaczyna palić się grunt pod nogami. Na razie ogień się tylko tli, ale w każdej chwili może buchnąć. I nie jest to tylko ogień pochodzący z pochodni na Krakowskim Przedmieściu, którego tak premier się boi. Opublikowane stenogramy z wieży kontrolnej i tego co utajnili w raporcie Rosjanie oraz coraz ostrzejsze słowa płk. Klicha stawiają w kiepskim świetle każdego kto przez 9 miesięcy przekonywał, że współpraca polsko-rosyjska układa się w sposób perfekcyjny. „Na portalu „Gazety Wyborczej” pojawił się wczoraj tekst, diagnozujący, że premier wciąż czerpie siłę ze strachu przed powrotem do władzy „strasznego” Kaczyńskiego – i jest w tym zapewne wiele prawdy. Czy jednak na tym Tuskowym teflonie nie pojawia się rysa, na razie malutka i ledwo widoczna, ale jednak?”- pyta Łukasz Warzecha na portalu wpolityce.pl. Nie ulega wątpliwości, że media powolutku zaczynają powoli dokuczać teflonowemu Donaldowi. TVN24 przez cały dzień przypomina słowa Schetyny i upadki „niezatapialnych” polityków III RP. Politycy PO zdają się być obrotem spraw coraz bardziej poturbowani.
Świetnie to opisał Piotr Skwieciński w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” podając przykład reakcji Sławomira Nowaka na pytanie reportera czy PO zaczyna tracić sympatie mediów. „Najpierw – zaskoczenie i zdumienie, błyskawicznie przechodzące w skupioną uwagę, a ta – w groźne spojrzenie spod tzw. byka. Które z kolei ustępuje miejsca nieopanowanemu chichotowi towarzyszącemu rozbrajającemu „przepraszam?” (w sensie: ale o co chodzi?).Aż wreszcie na twarzy Nowaka zagościł wyraz zrozumienia i dobrotliwego przyzwolenia na istnienie istot o tyle głupszych od niego, że aż zdolnych do zadawania tak idiotycznych pytań. I odrzekł: „Nie zastanawiałem się nad tym, bo też nie sądziłem, aby ona (sympatia mediów do PO) kiedykolwiek była szczególnie gorąca”.- pisze publicysta. Rafał Ziemkiewicz zwraca uwagę, że Tusk zaczyna tracić sympatię salonu warszawsko- krakowskiego, czego dowodzi wywiad z Aleksandrem Smolarem w "Newsweeku". Trudno się nie zgodzić z Ziemkiewiczem po ostatnim programie Tomasza Lisa, w którym Niesiołowski wił się jak spłoszony wąż, starając się uciec od trudnych pytań nie tylko prowadzącego, ale również oponentów w studio. A tym razem w roli stojącego pod ścianą skazanego był nie ( o ironio!) polityk PiS.
Coraz więcej komentatorów zaczyna zresztą zwracać uwagę, że Schetyna czai się by wbić Tuskowi nóż w plecy. Leszek Miller porównał go dziś do Marka Borowskiego, który „zasztyletował” rząd SLD. Premier Tusk chyba zaczyna sobie zdawać sprawę, że zdymisjonowanie Schetyny po wybuchu afery hazardowej było więcej niż zbrodnią, było błędem. Schetyna zdaje się w życiu kierować starym przysłowiem, że „zemsta najlepiej smakuje na zimno” i jego wczorajsza wypowiedź wpisująca się w narrację całej opozycji tylko to potwierdza. Po kompromitacji z raportem MAK-u i nerwowych ruchach rządu po jego upublicznieniu, nastał najlepszy czas dla drugiej osoby w państwie na skrytobójstwo Tuska. Nie sądzę by ostateczny cios padł przed tegorocznymi wyborami. Myślę jednak ,że Schetyna, którego ludzie są mocni w terenowych strukturach PO, wykorzysta ten czas do podkopywania władzy Tuska i po ( raczej wygranych) wyborach zamieni się w czarną mambę z filmu Tarantino. Jego ostatnia wypowiedź pokazuje zresztą ,że zaczyna on grać „pod publikę”, która zaczyna coraz bardziej srogo patrzeć na działania rządu PO. A to dla Donalda Tuska jest cios w najbardziej czułe miejsce. Pytanie tylko czy będzie to słynny cios „5 Kroków Eksplodującego Serca”?
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

