"Jeśli znacie jakąkolwiek parę homoseksualną, która chce wziąć ślub przed wyborami 20 listopada i ma problemy ze swoim urzędem miejskim, ja im to załatwię z marszu" - napisał lewicowy burmistrz miasta Już José Antonio Rodriguez na Twitterze. Burmistrz oferuje parom homoseksualnym z całego kraju zawarcie małżeństwa w ekspresowym tempie - by jak najwięcej z nich zdążyło przed listopadowymi wyborami parlamentarnymi, które wygra prawicowa Partia Ludowa.


„Tłumaczy, że do takiego kroku skłoniły go dwa powody. Po pierwsze, głośna sprawa pary pochodzącej z oddalonego od Jun o kilkadziesiąt kilometrów miasteczka Pitres, która doświadczyła "nieskończonej ilości problemów", chcąc pobrać się w miejscowości rządzonej już przez Partię Ludową. Po drugie, w momencie ogłoszenia daty wyborów parlamentarnych do urzędu miejskiego zaczęło napływać coraz więcej petycji od par homoseksualnych z prośbą o przyspieszoną ceremonię małżeństwa. Było ich aż 21 - siedem razy więcej niż w tym samym okresie w 2010 r.”- czytamy w „Gazecie Wyborczej”.


Burmistrz zamierza nawet wprowadzić możliwości zawierania małżeństw przez internet. Lewicowy polityk panicznie boi się co zrobi prawdopodobny nowy prawicowy premier Mariano Rajoy, który jednak nie zadeklarował swojego stanowiska w sprawie „ślubów gejowskich”  „Zaczekam na to, co powie Trybunał Konstytucyjny, a potem posłucham ludzi” – mówi lider prawicy. Jednak lewica drży i wykonuje coraz bardziej nerwowe ruchy.

 

Zachowanie Rodrigueza jest znamienne. Hiszpańscy rewolucjoniści są tak zacietrzewieni w swojej wierze w to, że człowiek ma prawo stanąć w miejscu Boga, że do ostatniej sekundy swojego jakobińskiego przewrotu  wprowadzają w życie jego dogmaty. Wcale bym się nie zdziwił gdyby pod koniec rządów skrajnej lewicy, której wielu przedstawicieli jest potomkami komunistów, którzy chcieli uczynić z Hiszpanii 70 lat  komunistyczny „raj”, ośrodki aborcyjne dawałyby specjalne zniżki dla kobiet chcących uśmiercenia własnych dzieci nienarodzonych. Zapewne wielu hiszpańskich jakobinów będzie chciało zrobić wszystko by w ostatnich dniach swojej ponurej władzy jak najbardziej przeciągnąć linę, która zdeformuje to społeczeństwo w trwalszy sposób. Zawsze gdy upadał jakiś reżim, jego władza dokonywała największych zbrodni na swoich jeńcach. Szczególnie, gdy można było okazać im miłosierdzie i puścić ich wolno. Hiszpańska lewica dokonała prawdziwej zbrodni na instytucji rodziny, dzieciach nienarodzonych i prawie naturalnym. Zgodnie z logiką każdej rewolucji, największe zmiany są dokonywane u jej kresu. I niestety mają najbardziej radykalny wyraz. Wybitny przedstawiciel lewackiego marszu śmierci, Che Guevarra, powiedział, że: „Rewolucja jest jak rower – jeśli się nie posuwa naprzód to pada”. Przejęcie władzy w Hiszpanii przez prawicę nie zmieni wytyczonego przez lewicę biegu historii tego kraju. Hiszpańska prawica jest słaba i zeświecczona. Przywileje dla gejów miały miejsce już przed dojściem Zapatero do władzy. Trudno również spodziewać się by rząd Rajoya zdelegalizował małżeństwa homoseksualne czy odebrał inne przywileje dla gejów. Tego już się po prostu zrobić w dzisiejszej demokracji nie da. Współczesny jakobinizm raz danych przywilejów już nigdy nie wypuści z ręki. Ma w końcu swoich pretoria w każdym kraju. Nie można zapominać, że Hiszpania odsunęła Zapatero od władzy nie z powodu jego szaleńczej walki z porządkiem Bożym, ale z powodu kryzysu gospodarczego, który zabija ten kraj po „reformach” socjalistów. Niestety dusze Hiszpanów, kraju niegdyś bardzo katolickiego, zostały bezpowrotnie przekute. Jedno pokolenie zostało położone na ołtarzu z napisem „postęp”. I najprawdopodobniej zostało już stracone. Hiszpania czeka na odnowę swojej duszy i jakąś iskrę, która spowoduje powrót Jezusa do Madrytu. Żołnierze już czekają, co widać było podczas madryckich milionowych protestów przeciwko aborcji i reformom lewaków. Armia Zapatero pokazała swoją słabość podczas pielgrzymki do Hiszpanii Benedykta XVI-go, który zmiótł chrystusowym przesłaniem kopulujących z niedźwiedziem "polemistów" z pola bitwy. Teraz pora by w Hiszpanii znalazł się prawdziwy Caudillo.

 

Hiszpania powinna być przykładem dla Polski. Pokazuje bowiem, że pozwolenie nawet na małe ustępstwa wobec współczesnego jakobinizmu prowadzi do nieodwracalnych zmian. Nie można więc dopuścić do rozprzestrzenienia się wirusa radykalnego laicyzmu i próby rugowania wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja. Inaczej czeka nas upadek albo w najlepszym razie powolna agonia w stylu hiszpańskim. Mamy to szczęście, że rewolucja przychodzi do nas 40 lat po tym jak zatruła zachodnie kraje. Mamy szansę się jej przeciwstawić bowiem wiemy jakie są jej mechanizmy. Jeżeli tego nie zrobimy, to będziemy winni podwójnie. Nie możemy się tłumaczyć, że nie wiedzieliśmy.  

 

Łukasz Adamski