Spektakl u Tomasza Lisa z Korwinem-Mikke w głównej roli był żenujący. I nie chodzi już tylko o to, że Janusz Korwin-Mikke podkręca aferę ze swoimi żenującymi słowami na temat niepełnosprawnych. Każdy wie jaki jest Korwin i nie jest dla nikogo tajemnicą, że ten pozbawiony empatii człowiek, który notabene coraz wyraźniej dowodzi swojej fascynacji darwinizmem, celowo sprowokował sprawę by znów być na językach salonu. Zresztą Korwin sam przyznał w programie Lisa, że raz na cztery jest zapraszany do TVP. A dlaczego został zaproszony teraz? To chyba jest jasne.
Nie chcę więc odnosić się do kolejnej korwinowskiej prowokacji, która pozbawia go resztki elektoratu, bowiem on sam przejada się jak Big Mack, co zauważył smakowicie Aleksander Majewski na tym portalu. Cała afera ze słowami JKM ma jeden pozytywny epizod. Otóż dzięki powszechnemu potępieniu słów celebryty w muszce możemy po raz kolejny przekonać się jaką hipokryzją kierują się polskie „elity”. W Polsce bowiem bez żadnych poważniejszych przeszkód można w majestacie prawa zabić niepełnosprawnego człowieka tylko dlatego, że jest on niepełnosprawny. Ci sami, którzy potępiają słowa Korwina na temat paraolimpiady popierają eugeniczne eliminowanie ludzi będących w prenatalnej fazie rozwoju. Ci sami ludzie, którzy dziś rozdzierają szaty z powodu kolejnego korwinizmu, nie potępiają naukowców, chwalących się, że zespół Downa został w cywilizowanym świecie dzięki aborcji wyeliminowany. Po raz kolejny widzimy jak odczłowieczenie płodu spowodowało, że cała rzesza ludzi nie widzi własnej hipokryzji i zupełnego braku logiki w swoim postępowaniu. Niestety afera ze słowami JKM nie zmieni tego stanu rzeczy. Natomiast słowa polityka- skandalisty uświadamiają nam jak bardzo jesteśmy zatopieni w cywilizacji śmierci i jak mocno siedzi nam w głowach barbarzyński darwinizm.
Módlmy się by kiedyś ludzkość potępiała poparcie dla eugenicznej aborcji, tak jak dziś potępia słowa Korwina.
Łukasz Adamski

