Świetnie to widać w rozmowie Piotra Najsztuba z Tomaszem Terlikowskim. Wywiad jest oczywiście poprowadzony przez byłego naczelnego „Przekroju” w taki sposób, by Tomek wyszedł na matkę „Carrie” z powieści Stephena Kinga. Jednak Najsztub zderza się w pewnym momencie z argumentami nie do podważenia. Gdy Terlikowski mówi o udokumentowanych przypadkach opętania ludzi, „postępowy” dziennikarz z wesołej kompanii Lisa oznajmia, że jeżeli założymy, że te relacje nie są kłamstwem, to nie można zapominać, że: „naukowcy przyznają, że ogromne obszary mózgu są nierozpoznawalne i niewykorzystywane. Więc tłumaczę sobie to tym, że te właśnie obszary muszą wtedy działać i dzieją się rzeczy, dla nas niewyobrażaln - można to nazwać mocami tajemnymi, a można nazwać połączeniami neurologicznymi, które nie zostały zbadane” - mówi Najsztub, po czym dodaje, że przesuwanie przedmiotów również może być spowodowane siłą mózgu. Słowa Najsztuba idealnie pokazują rozumowanie ludzi, którzy za wszelką cenę starają się wyprzeć niewygodne dla siebie treści z przestrzeni publicznej.


Pisał o tym już C. S Lewis, który przypomniał  jak jego znajomy, który doświadczył obecności ducha po prostu nie uwierzył własnym oczom i przekonał siebie, że to kwestia…neuronów w mózgu. Cóż, wiara w niewytłumaczalną siłę niewykorzystanych neuronów potrafi być fanatyczna i prawdziwie „moherowa”. Patrząc na argumentacje elit, które bronią Nergala, walkę z kościołem za pomocą takich osób jak Palikot czy jego wyznawcy od krzyża z puszek po Lechu widać jak na dłoni z jakimi dzieciakami mamy do czynienia. Ci ludzie są infantylni jak zakochane nastolatki w „American Pie”. Zgadzam się, że pewne środowiska pragną wojny z chrześcijaństwem. I są to środowiska groźne. Przyjdzie nam się z nimi niebawem zmierzyć. Natomiast te wszystkie żałosne antychrześcijańskie okładki, robienie z przeciwników ideologicznych chorych z nienawiści oszołomów, poprzez pokazywanie grymasów ich twarzy jest….brak mi nawet słów. Ta „antychrześcijańska krucjata” przypomina mi fascynacje tekstami Jima Morrisona. Każdy przez to przechodzi w wielu 15 -18 lat.  Później to przemija. No może nie wszystkim. Jest jeszcze kierownictwo „Wprost” i „Newsweeka”.


Łukasz Adamski