Pierwszy raz w historii Olsztyna ludzie kultury, politycy i różnorodne ideologicznie media zwarły szyki przeciwko jednemu z kandydatów na prezydenta miasta. Jednym głosem mówiła „Debata” z „Gazetą Wyborczą” i „Polskim Radiem Olsztyn”. Inaczej zachowywała się „Gazeta Olsztyńska”, ale ten biuletyn poważną prasą nazwać się nie da. Na pewno jednoznaczny front medialny tak różnych środowisk jak konserwatywna „Debata” i lewicowo- liberalna „Gazeta Wyborcza” dowodzi, że wielu ludziom w Olsztynie leżało na sercu dobro tego miasta. Media, wbrew temu co mówi wielu Olsztynian, nie poprały jednak Piotra Grzymowicza. One były przeciwko temu by prezydentem miasta był skompromitowany człowiek o tak marnej reputacji jak Czesław Małkowski. Jestem przekonany, że kampania wyborcza wyglądałaby tak samo gdyby kontrkandydatem Małkowskiego był polityk PO, PiS-u czy SLD.
Jednak mimo minimalnej porażki Małkowskiego w II turze wyborów to i tak jest on zwycięzcą tych wyborów. Przegraną jest natomiast moralność mieszkańców Olsztyna. Ten skompromitowany człowiek zasiada w nowej Radzie Miasta. Pracuje w miejscu, z którego niedawno wyprowadzano go w kajdankach. Nadal podtrzymuję więc swoją tezę o upadku kondycji moralnej społeczeństwa. W normalnym kraju żaden tak skompromitowany polityk jak Małkowski nie powróciłby w takim stylu na salony polityczne. Jestem przekonany, że dziś mieszkańcy Olsztyna chowaliby głowy w piasek ze wstydu, mając za prezydenta osobę podejrzaną o gwałt i molestowanie seksualne gdyby nie akcja „Świętej Warmii” i portalu „Debata” czy list Piotra Bałtroczyka, które obudziły śpiących w letargu Olsztynian. Istotne było oczywiście poparcie jakie udzieliły Grzymowiczowi dwie największe partie polityczne w Polsce. Jednak zaledwie 3 tysiące głosów przewagi prezydenta Olsztyna nad Małkowskim świadczą o tym, że wielu wyborców PO i PiS nie poszło do urn. Z drugiej strony wysoka frekwencja świadczy, że wielu mieszkańcom mojego miasta zależało by uratować jego honor. Frekwencja po raz kolejny zaszkodziła byłemu prezydentowi Olsztyna, który jak widać może liczyć jedynie na żelazny elektorat.
Przykład powrotu Małkowskiego, który jest podejrzany o zgwałcenie ciężarnej kobiety i molestowanie seksualne innych kobiet, powinien być przestrogą dla Polaków. Skoro Olsztynianie wybaczyli w pewnym sensie Małkowskiemu jego ciężkie grzechy i prawie wybrali go na prezydenta miasta to jakie gwarancje mają Polacy, że na naszą scenę polityczną nie wrócą mniej skompromitowani politycy, ktorych już nie chcielibyśmy widzieć? To nie jest bezsazadne pytanie. W Olsztynie również nikt się nie spodziewał takiego sukcesu faceta, który niedawno został odwołany z funkcji prezydenta miasta i trafił za kratki.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

