Zgadzam się z Tomaszem Terlikowskim, który napisał ,że „życiorys generała, a także brak jakiejkolwiek skruchy zupełnie jednoznacznie pokazują, że nie ma najmniejszych powodów, by na beatyfikację on jechał.” Nie ma takich powodów, szczególnie, że Jaruzelski jest grzesznikiem, który nigdy nie wykazał chęci wyrażenia skruchy za swoje czyny. Nawet gdyby znalazł się on 1 maja w Watykanie to wątpię by robił to z potrzeby serca. Jednak obecność komunistycznego żołnierza, który służył tyranowi zastanawiającemu się ile papież ma dywizji , na beatyfikacji głowy Kościoła katolickiego, która, jak żadna inna, przyczyniła się do upadku komunizmu jest pięknym ukoronowaniem zwycięstwa ewangelicznej prawdy nad czerwoną zarazą z piekła rodem. Jest to również symboliczny triumf Chrystusa nad komunizmem.
Proszę sobie wyobrazić jak reagowaliby na taki obrazek budowniczy czerwonego raju na ziemi, którzy w szczególny sposób nienawidzili Chrystusa. Oddałbym wiele by zobaczyć czerwone ze złości gęby Lenina, Stalina, Che, Pol-Pota czy ich ideologicznych ojców Prudhoma, Buonarottiego Marksa i Engelsa. Ciekawe co w takiej chwili by pomyśleli niedorozwinięte intelektualnie dzieciaki z pokolenia 68, które dziś bredzą nadal o swoim komunistycznym raju na ziemi, popijając jednak Coca- Colę i rozbijając się najnowszym BMW. Jak wkurzające dla wykładowców akademickich w powyciąganych swetrach i ze zdewastowanymi płucami od trawki musi być oddanie hołdu zmarłemu papieżowi przez komunistę, który budował postępowy świat przeciwko "faszystom" i imperialistom amerykańskim? Generał Jaruzelski stojący wraz z wyznawcami Chrystusa na Placu Św. Piotra podczas bardzo religijnej uroczystości jest urzeczywistnieniem tego co stało się ze światowym komunizmem , który został rozsadzony przez miłość Jezusa i poświęcenie milionów męczenników.
Dziś komunizm stał się już tylko marzeniem zblazowanych kapitalistycznym dobrobytem intelektualistów. Jednak jest to margines, który nie stanowi już poważnego zagrożenia dla ludzkości. A nie można zapominać ,że jeszcze 21 lat temu świat był podzielony na dwa obozy. Oczywiście dziś komunistyczni kapłani troszkę się przefarbowali i próbują za pomocą nośnych haseł „praw człowieka” i „tolerancji” rozwalić nasze społeczeństwo dokonując inżynierii społecznej. Dzisiejszy czerwony wróg jest jeszcze groźniejszy niż bolszewik bo atakuje za pomocą powierzchownie atrakcyjnych idei. Jednak Lenin i Marks są zimni jak Dillinger- mówiąc klasykiem z filmu Tarantino.
Zaproszenie Jaruzelskiego na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego pokazało czym nasiąknięty jest prezydent Bronisław Komorowski i, znając jego otoczenie w Pałacu Prezydenckim, nie powinniśmy być zaskoczeni, że wyznaje on świętą zasadę „odpieprz się od generała”. Jednak tak niestety wygląda III RP i jej restauracja jest od kilku lat urzeczywistniana przez ludzi, którzy chcieli jeszcze 5 lat temu budować IV RP. Spodziewam się więc, że Komorowski może jeszcze w ostatniej chwili zaprosić Jaruzelskiego na pokład Tupolewa lecącego do Watykanu choć spodziewam się, że w pijarowskim tonie sędziwy sprawiedliwy wśród komunistycznych narodów świata odmówi tego zaszczytu. A szkoda.
Komunista, który budował przez całe swoje życie czerwony raj, który rozsypał się jak domek z kart oddający dziś hołd człowiekowi , który przepowiedział zstąpienie ducha, który odmienił oblicze tej ziemi, jest wizją bezcenną. I jest pięknym „prezentem” dla komunistów w ich święto 1 maja.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

