„New International Version Bible, to protestancki przekład Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu na język angielski. Ostatniego tłumaczenia dokonała niezależna grupa biblistów, którzy od 1965 r. rokrocznie spotykali się, by przedyskutować postępy w biblijnej nauce i zmiany w języku angielskim. Ponad 100 protestanckich uczonych z krajów anglosaskich tłumaczyło Biblię przez więcej niż 10 lat. Nowy Testament został wydany w 1973 r., zaś Stary ukazał się w 1978 r. W 1984 r. opublikowano edycję poprawioną.”- czytamy na portalu PiotrSkarga.pl.  W 2005 r. uaktualniono wydanie, które nie zostało zaakceptowane przez Południową Konwencję Baptystów  w USA (16 mln wiernych), ze względu na „wypaczenia teologiczne”. NIV bazuje na krytycznych wydaniach tekstu oryginalnego i lansuje nowoczesne podejście do tekstu biblijnego.  A więc słowo  „mężołożnicy” zamieniono na „homoseksualiści”. W najnowszej wersji w miejscu, w którym Jan Ewangelista mówi: „Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził...” w najnowszej wersji pojawia się sformułowanie: „brata lub siostrę swą”. W innym miejscu, w Ewangelii wg św. Marka (4, 25): „Bo kto ma, temu będzie dane...” pojawia się określenie „ci, którzy mają...”. Jednak ten przekład nie jest czymś szczególnym. Już 4 lata temu do niemieckich księgarń trafił poprawny politycznie przekład Pisma Świętego. W tłumaczeniu ewangelickich pastorów  Ojcze nasz i matko nasza...” zastąpiło więc ojcze nasz. W tamtej wersji określające Boga słowo „Pan” zostało w wielu miejscach zamienione na „Wieczny” lub też po prostu na zaimek osobowy „Ty”. W kolejnym postępowym tłumaczeniu Johna Bensona zmieniono „ mroczną naukę św. Pawła”- jak to mawiał Barack Obama. I nie chodziło  „tylko” o sfeminizowanie Boga, ale o zaprzeczenie chrześcijańskiej nauce moralnej.  Fragment z Listu do Koryntian :„Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest mężczyźnie nie łączyć się z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża” (1 Kor 7, 1-2) zamieniono więc na „Niektórzy z was sądzą, że najlepszym sposobem radzenia sobie z seksem jest, aby mężczyzna i kobieta trzymali się z daleka od siebie. Prawdopodobnie doprowadzi to do seksualnych wykroczeń. Moją radą jest, aby każdy miał stałego partnera”. Fajnie, nie?  Benson zamienił również wyrażenia „opętany przez demona” na „chory umysłowo” bo przecież dziś psychiatrzy są zgodni, że lawirowanie pod sufitem, nadludzka siła,  plucie gwoźdżiami czy mówienie po aramejsku ( szczególnie u ludzi niewykształconych)  jest depresją i można to leczyć Prozakiem.    Niewygodne okazało się również określenie „królestwo Boże”, które zostało zastąpione „Bożym nowym światem”. Szkoda, że nie „nowym wspaniałym światem”.

Proponuję więc by postępowcy przestali bawić się w politykę małych kroków.  Skoro już lewacki bożek w USA powiedział niegdyś, że odrzuca zacofanego św. Pawła i woli Jezusa to dokładnie to samo powinni zrobić kapłani nowej religii zwanej poprawnością polityczną.  Dlaczego nie zrobić z Jezusa geja, który uprawia seks grupowy ze swoimi apostołami?  Mało jest jego stwierdzeń o „umiłowaniu” bliźniego? Można również jego „fochy” porównać do nastrojów w związkach gejowskich. Czy pocałowanie w usta Judasza nie jest dowodem na homoseksualizm Zbawiciela? W jakiś dziwny sposób również ten Piłat nie chciał skasować Jezusa i zostawił to Żydom. Czyżby spodobał mu się nasz Pan? „Co to jest prawda?” Jak zinterpretujemy te słowa?  No i te dłuuugie włosy i brak kobiety rzecz jasna.  Zapomnieliście, że Jezus otoczył się samymi kolesiami? Pewnie nosił również koraliki na szyi i klapki z napisem Versace. Szokują Was drodzy czytelnicy moje słowa? No to rzućcie oko na to.

W niedawnym wydaniu amerykańskiego Newsweeka   pojawił się tekst Jennifer Wright Knust, profesor Uniwersytetu w Bostonie, „ Co Biblia mówi tak naprawdę o seksie”, w którym przekonywała, że Biblia nie potępia prostytucji i homoseksualizmu. W wywiadzie dla “Huffington Post” Knust powiedziała, że biblijna historia Rut jest przykładem na uświęcenie przez Boga seksu przedmałżeńskiego. Twierdzi ona, że fragment, gdzie Rut odkrywa stopy Boaza jest w rzeczywistości opisem aktu seksualnego, bowiem stopy oznaczają „genitalia”. Profesor napisała też, że opowieść o Dawidzie i Jonatanie dowodzi, że byli kochankami. Knust dodała w CNN , że Biblia potępia oczywiście w kilku miejscach homoseksualizm jednak te potępienie „ jest adresowane do niektórych aktów seksualnych konkretnych osób a nie do całej ludzkości”.

Kiedy zobaczymy film, w którym krzyż będzie różowy, Jezus będzie lubił gejowskie igraszki a zbawiciel będzie miał twarz Lady GaGi, która będzie pląsać podczas męki w rytm „The Show Must go on” Queenu? Mniemam, że niebawem.

Łukasz Adamski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »