Tuż po wyborach na prezydenta Olsztyna pisałem, że wstydzę się, że mieszkam w tym mieście. I turę wyborów wygrał bowiem Czesław Jerzy Małkowski, podejrzany o zgwałcenie ciężarnej kobiety i molestowanie kilku innych. Niedawno cała Polska widziała wyprowadzanego w kajdankach z Ratusza byłego komunistycznego cenzora, który trafił nawet na kilka miesięcy do aresztu. Dziś człowiek ten zdobywa mandat radnego i wygrywa I turę wyborów prezydenckich. „Sprawdziło się. Potwierdził się fenomen określany mianem "małkowszczyzny" - pomieszania bezwzględności i dobrej promocji. Były prezydent zapewnił sobie co najmniej fotel radnego w ratuszu, do którego jeszcze niedawno sąd zabronił mu wchodzić. A Polska patrzy z niedowierzaniem na to, co dzieje się w Olsztynie.”- pisała lokalna Gazeta Wyborcza. A więc co się stało? - Podejrzany może sobie mówić, co chce. Bez względu na sposób zakończenia śledztwa, to sąd zdecyduje o jego winie lub niewinności […'/> Małkowski to polityk. Próbuje rozegrać wybory w sposób korzystny dla siebie.- powiedział „Gazecie Wyborczej” Tadeusz Marek z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Tymczasem Czesław Małkowski nadal brnie w manipulowanie wyborcami i budowanie teorii spiskowych. Przez lata był w tym mistrzem. Czy jednak jego niedzielny sukces to pokłosie samego pijaru?
"Nie mogąc mnie pokonać w demokratycznych wyborach, moi wrogowie postanowili mnie zniszczyć metodą starą jak świat - za pomocą fałszywych oskarżeń, perfidnego spisku z udziałem mediów, a nawet aparatu państwa"- napisał w swoim liście do wyborców Małkowski. Przypomniał również, że został przez sąd oczyszczony z zarzutów. Zapomniał dodać, że chodzi tylko o zarzuty w sprawach gospodarczych. Tania manipulacja była nieodłączną częścią prezydentury Małkowskiego. „Gdy w 2004 roku Małkowski poczuł, że jego rodzime SLD staje się balastem, postanowił rozstać się z dawnymi towarzyszami. Zaskarbił sobie za to przychylność Kościoła. Pomagał parafiom, jeździł do Watykanu. Dawny PZPR-owski cenzor występował bez żenady na łamach katolickiego "Posłańca Warmińskiego" w towarzystwie rodziny, a nawet przemawiał w olsztyńskiej katedrze. Twarz Małkowskiego była wszędzie. Z plakatów zapraszał na uroczystości, zwiedzał budowy, wręczał bukiety kwiatów, zapowiadał wstępem dziesiątki książek sponsorowanych przez ratusz. Za publiczne pieniądze stał się mecenasem wydawnictw, imprez sportowych i kulturalnych. Ludzie uznali, że bez niego nic dobrego nie może się wydarzyć i że to jemu miasto zawdzięcza nawet najdrobniejsze sukcesy.” –przypomina Gazeta Wyborcza. Małkowski stosował klasyczne i książkowe metody pijarowe, które wystarczyły na….no właśnie na kogo?
Nie tylko pijar
Olsztynianie mogliby powiedzieć, że zostali zmanipulowani przez byłego cenzora i dali się nabrać na jego szopkę a la Kwaśniewski. Jednak ogólnopolskie media zerwały zasłonę, którą sprytnie okrył się Małkowski. Nagle okazało się, że miluśki Czesiu używa języka wziętego z niemieckich pornoli, zdradza żonę i na dodatek, prawdopodobnie , molestuje swoje podwładne. Oskarżono go również o gwałt na ciężarnej kobiecie. Niedzielne wybory pokazały, że niedawne odrzucenie jego osoby przez olsztynian to daleka przeszłość ( Małkowski został odwołany z funkcji prezydenta w referendum). Wątpię jednak by wynikało to tylko z prostego pijaru i przedłużającego się śledztwa prokuratury. Faktem jest ,że demokracja, która przekształciła się w ostatnich latach w mediokrację wyzwala najniższe ludzkie instynkty i pozwala na ciągłą manipulację. Jednak casus Małkowskiego ma przyczynę tkwiącą nie tylko w systemie w jakim żyjemy, ale również w czymś głębszym. Stawiam tezę, że prostacki pijar nie mógł spowodować takiego usprawiedliwienia haniebnych czynów Czesława Małkowskiego.
Casus Polańskiego
„Najpierw bym Cię (...) a potem wziął, żeby Cię tak podniecić. Chciałabyś? […'/> No chcę ... aż się uśliniłem (...) Bym Cię tak wziął i w tą pi... tak, że by Ci du... skakała jak ją postawię na dywanie”- nagrania o takiej treści wyemitował dwa lat temu TVN. To tylko część nagrań, będących dowodem libertynizmu Małkowskiego, które przeczą wypracowanemu przez niego wizerunkowi dobrego ojca i męża, który przysłowiowo „lepi własnoręcznie na święta pierogi”- jak czytaliśmy w słynnym i żałosnym tekście „Wigilie to skarb”. Oczywiście perwersyjny seks czy zdradzanie żony nie jest żadnym przestępstwem. Jednak molestowanie i gwałt już tak. „Ludzie mieli okazje porównywać tę sytuację z podobnymi historiami – na przykład Romana Polańskiego, który, kiedy został zatrzymany pod zarzutem zgwałcenia nieletniej, stał się też obiektem oskarżeń innej kobiety. Efekt jest taki, że – jak widać choćby po wyniku wyborów - Małkowski jest dla części mieszkańców miasta ofiarą. A przecież my, Polacy, lubimy się pochylać nad skrzywdzonymi.”- mówi w wywiadzie na Newsweeka prof. Marek Sokołowski z UWM. Trochę niechcący trafił on w sedno problemu. Gdy zatrzymano w Szwajcarii Romana Polańskiego, który w latach 70-tych zgwałcił analnie 13 letnie dziecko, polskie autorytety mówiły, że to nagonka na twórcę „Chinatown” i międzynarodowy skandal. „To była nieletnia prostytutka”- mówił Zanussi. Wajda pisał listy domagające się uwolnienia Polańskiego, Holland przekonywała, że na przyjęciach w Hollywood narkotyki i młode panienki to normalność. Kłopotowski utrzymywał, że artysta musi iść tam, gdzie my się boimy. Facet, który zgwałcił nastoletnie dziecko został szybko usprawiedliwiony przez autorytety moralne.
Za dokładnie ten sam czyn każdy duchowny jest wieszany przez media na gałęzi. A jaka jest równica między seksem księdza z 13 letnim chłopcem a Polańskim, który narkotyzuje nastolatkę i uprawia z nią seks? Z moralnego punku widzenia żadna. Dlaczego więc Polański został wzięty w obronę? Parę miesięcy temu belgijska policja w poszukując pedofilów nie tylko przeszukała pomieszczenia Kościoła, ale też nawiercała grobowce zmarłych już prymasów. Było to w tym samym czasie gdy gwiazdy kina rozdzierały szaty nad aresztowaniem Polańskiego oskarżonego o to samo co wielu duchownych katolickich. Jednak różnica w traktowaniu różnych osób popełniających tę samą zbrodnie jest znamienna dla dzisiejszej mentalności Kalego. Polański nie został jednak wzięty w obronę tylko dlatego, że jest wybitnym reżyserem i celebrytą. Otóż ludzie po prostu mu wybaczyli jego przestępczy i skrajnie niemoralny czyn. „ Bo przecież w latach 70-tych wszyscy bzykaliśmy małolaty. Sama weszła mu do łóżka. Jak więc mógł ją zgwałcić?”- tłumaczył jeden z aktorów i kumpli Polańskiego.
Facet musi sobie „podymać”
„ Jak można zgwałcić prostytutkę?”- pytał w obrzydliwy sposób Andrzej Lepper, skazany zresztą niedawno za swoją „seksaferę”. Jego słynne pytanie jest tożsame z pytaniem, które masowo zadają olsztynianie- „ Jak można zgwałcić własną kochankę?”. Na kilku forach internetowych pod tekstami o Małkowskim przeczytałem, że „facet musi sobie podymać czasami” bo wtedy „ jest swój chłop”. Tak myśli wielu mieszkańców naszego miasta, Polski, Europy i świata. I to jest zasadniczy problem. Od najmłodszych lat młode pokolenia są karmione fast foodową papką telewizyjną, która nawet w młodzieżowych programach promuje prostytucje i hedonizm. Zabijanie dzieci nienarodzonych jest traktowane jak pozbycie się niewygodnego balastu, który przeszkadza w hedonistycznej samorealizacji . Dzieci przekonuje się, że seks jest ich podstawowym prawem i obciachem jest być dziewicą czy prawiczkiem. Media zasypują nas informacjami o naszych instynktach, które nie pozwalają nam podobno na życie w wierności natomiast co drugi tabloid informuje o zdradach małżeńskich celebrytów i liczbie partnerów seksualnych znanych ludzi. By przekonać się o totalnym zdziczeniu obyczajów wystarczy włączyć MTV. To wszystko musi mieć wpływ na postrzeganie rzeczywistości przez przeciętnego człowieka.
Dowiodła tego sprawa Czesława Małkowskiego. Nie chodzi tylko o to, że ludzie nie wierzą w to, że Małkowski zgwałcił swoją kochankę. Kwestia gwałtu nie jest paradoksalnie najistotniejsza w tej sprawie. Zapomina się dziś, że kilka kobiet oskarża Małkowskiego o molestowanie. I właśnie powszechne przyzwolenie wyborców Małkowskiego na ten obrzydliwy proceder jest najbardziej przerażającą rzeczą. Nie sądzę by wszyscy, którzy na niego głosowali wierzyli w teorię spiskowe o zniszczeniu przez jakiś „układ” genialnego prezydenta naszego miasta. Część z tych ludzi zapewne nie widzi nic złego w klepnięciu podwładnej w tyłek zaś bycie ogierem jest powodem do dumy. To trochę tak samo jak z nazwaniem nimfomanki dziwką a satyra Don Juanem.
Takim Don Juanem jest dla wielu Czesław Małkowski. W moim przekonaniu masowe poparcie jego osoby jest wyrazem tego, że zdegenerowaliśmy się moralnie jako społeczeństwo. Nie ważne są już dla nas zasady i przyzwoitość. Honor został zastąpiony cwaniactwem i tchórzostwem. 45 lat komunizmu ( który pomagał budować Małkowski) i 20 lat relatywizmu moralnego spowodowało, że autorytetem dla nas jest satyr podejrzany o gwałt. Dlaczego miałoby tak nie być skoro „dymanie panienek” to normalność a współpraca z komuną to zaszczyt. Jeżeli zdrada małżeńska jest uświęcona a hedonizm staje się nową religią to dlaczego mamy odrzucać lokalny wytwór dzisiejszego upadku obyczajów? „Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu, nie znajdziesz ich w książkach”- mawiał Monteskiusz.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

