Wizerunek naszego Zbawiciele jest autorstwa renesansowego twórcy Antonello da Messina. „Podczas przedstawienia w powietrzu unosi się smród fekaliów. Na scenę wchodzą m.in. dzieci z tornistrami, które obrzucają obraz różnymi substancjami i przedmiotami. Wizerunek pokrywa się brązową cieczą, z której formuje się napis: „Nie jesteś moim pasterzem”. Sam tzw. „artysta”, autor pseudo-sztuki twierdzi, że nie chce nikogo oburzać, a tylko pokazać, że Boży Syn całkowicie się ogołocił, by stać się człowiekiem, by dzielić z nim jego trudy i warunki, w jakich przychodzi mu żyć”- czytamy na portalu PiotrSkarga.pl Kiedy owa pseudosztuka wystawiana była we Francji, tamtejsi katolicy zorganizowali protesty przed teatrem Theatre de la Ville. Jedna z grup wykupiła bilety i weszła na spektakl, podczas którego rzucała cuchnącymi bombami. Protestujący mieli transparent z hasłem: „Christianofobia - mamy już dość”. Policja siłą wyciągała młodych katolików z teatru. Niektórzy zostali aresztowani” - informuje portal.



W grudniu ponad 7,5 tys. uczestników zgromadziło czuwanie modlitewne w katedrze Notre-Dame w Paryżu. Wszystko odbywało się przeciwko „sztuce” „Golgota Picnic”. „Sztuka” Rodrigo Garcii przedstawia libertyńską wizję ukrzyżowania Chrystusa, ze scenami seksualnymi i obelgami pod  adresem samego Jezusa. Na scenie leży wiele hamburgerowych bułek, które mają parodiować rozmnożony chleb, aktorzy tańczą w rytm ostatnich słów Jezusa w rytm ostrej muzyki gitarowej. Przeciwko sztuce protestowano niedawno w Tuluzie. Według bp. Dominique Rey przedstawienie „artysty” jest  „obrazoburczą sztuką, w której Jezus został przedstawiony jako „szaleniec, kundel, piroman, mesjasz AIDS, człowiek opętany przez Szatana i terrorysta”. Dziś naprawdę niewiele trzeba by zostać uznanym za artystę.  Sztuka nowoczesna w wielu przypadkach to nic innego jak robienie z widzów idiotów, którzy płacą ogromne sumy pieniędzy by oglądać w galerii np. stojące krzesło czy pustą, białą ścanę. Przy okazji zblazowani krytycy dorabiają ideologię do pseudosztuki, która podobno jest inspirująca. Raz na jakiś czas jakiś zdroworozsądkowy człowiek nieświadomie obnaży brak talentu dzisiejszych idoli cywilizacji postwarholowskiej. Niedawno sprzątaczka w niemieckiej galerii zniszczyła „dzieło sztuki” Martina Kippenbergera warte 800 tysięcy Euro. Myślała, że jest brudne. Media informowały, że jeden z elementów instalacji został dokładnie oczyszczony z warstwy patyny, która została uznana za zabrudzenie. Patrząc na ową rzeźbę trudno nie zrozumieć działań pani od sprzątania. Jej zachowanie nazywa się po prostu zdrowym rozsądkiem normalnego człowieka, który potrafi ocenić co jest pięknem, a co jest brzydotą. Dziś wystarczy, za przeproszeniem, nasrać na deski teatru w tle mając podobiznę Jezusa Chrystusa by zostać okrzyczanym wielkim artystą. Dzisiejsza dekadencja pokazuje, że koniec naszej zdychającej cywilizacji jest bliski i nasze miejsce zajmą „prostacy” z Afryki i Azji, którzy czyszczą patynę nie zdając sobie sprawy ,że to sztuka. Szczerze mówiąc trudno mi jest płakać po takiej cywilizacji.



Łukasz Adamski