Szokujący tekst o angielskich walkach dzieci w klatkach pojawił się w Daily Mail. Zdjęcia z tych walk są naprawdę przerażające. Dzieci zostały przeszkolone tak, aby w odpowiedni sposób zmagać się z przeciwnikami. Wszystko dumnie oglądają rodzice z kuflami piwa w rękach. W przeciwieństwie do zasad, panujących podczas walk dorosłych zawodników, wszelkie prawa są tutaj łamane – chłopcy bez ograniczeń mogą wykorzystywać do ataku łokcie i uderzenia kolanami. „To chore i haniebne. Nie wierzę, że rodzice pozwalają, aby ich dzieci brały udział w tym barbarzyństwie” – powiedziała DM Rosie Carter z fundacji "Safechild". Nick Hartley, ojciec dziewięciolatka, który walczy w jednym z klubów broni pomysłu organizowania walk dla dzieci i mówi, że „żadne z nich nie było jeszcze nigdy w niebezpieczeństwie .Gdyby mój syn nie miał możliwości walczenia w klatce, prawdopodobnie teraz rzucał by kamieniami w szyby autobusów, robiąc przy tym wiele szkód. Natomiast teraz, kiedy wie co to szacunek, chce rozładować to na treningach” – mówi w rozmowie z angielską gazetą.


Organizator dziecięcych walk w klatkach, Steven Nightingale uważa że "ten sport jest naprawdę bezpieczny i cieszy się bardzo dużą popularnością wśród dzieci". Dodał, że w zawodach uczestniczyć mogą dzieci od piątego roku życia. Policja nie zamierza podejmować żadnych akcji przeciwko barbarzyńskiej rozrywce. Rzecznik policji z Lancashire stwierdził, że nie ma podstaw by podejmować jakieś znaczące kroki. Mimo tego, że dzieci są specjalnie trenowane by zabawiać chlejących piwo, roześmianych Anglików, nie zanosi się by ktokolwiek zamierzał walczyć z nową rozrywką Brytyjczyków. Na jednym ze zdjęć pokazanych w gazecie widzimy płaczącego po walce 8 letniego Kiana MacKinsona. Jego ojciec niewzruszenie stwierdza tylko, że ten dzieciak nigdy wcześniej nie został przez nikogo pokonany, a jak dotąd zdobywał same złote medale. To normalne, że po przegranej u dzieci zaczynają działać emocje".


Do tej pory taki rodzaj barbarzyńskiego wykorzystywania dzieci widzieliśmy w krajach azjatyckich. Jednak już 3 lata temu brytyjskie media informowały o niepokojącym zjawisku. Autorzy filmu dokumentalnego "Strictly Baby Fight Club" pokazali płaczącą pięcioletnią Miah z rękawicami i ochraniaczem na klatkę piersiową. Stała przerażona w narożniku ringu a jej ojciec krzyczał: "po prostu baw się, kop ich, kop ich!" Łatwo chyba jest zrozumieć teraz zachowanie brytyjskiej młodzieży, która w lipcu demolowała Londyn i inne miasta.

 

Patrząc na zdjęcia bijących się w klatkach małych dzieci, które niczym psy albo koguty są napuszczane na siebie przez rozbawionych widzów, nie można nie zadać sobie pytania o kondycję współczesnego człowieka. W dawnych czasach barbarzyńcy wysyłali na ring niewolników by ci ku ich uciesze się mordowali i ranili.  Dziś wysyła się na ring własne dzieci. Nie wiem jakim zwyrodnialcem trzeba być by upajać się widokiem własnego dziecka w klatce, który rozwala głowę rówieśnikowi. Niedawno twórcy „South Parku” zrobili odcinek o tym jak wymyślono reality show, gdzie niemowlaki uzależnione od cracku (przez matki narkomanki) raczkowały na boisku na widok piłki pełnej tego narkotyku.  Makabryczna satyra twórców znów zaczyna przeradzać się w widmo przyszłości.  Obawiam się, że niedalekiej.

 

Łukasz Adamski