„Aborcja może kosztować czarnego brata 50 kawałków (chodzi o tysiące dolarów - przyp. Ł.A), albo nawet 100. Gold diggin’ (w wolnym tłumaczeniu - poszukiwaczki złota - przyp. Ł.A) mogą zachodzić w ciążę specjalnie. Mnie to nie spotkało, ale znam takich, którzy tego doświadczyli” - napisał gwiazdor. Na Westa posypały się gromy w świecie show biznesu. Piosenkarka Lily Allen, która doświadczyła w ciągu dwóch lat dwóch poronień, zaatakowała go pisząc, że „nigdy żaden twitt nie wprowadził mnie w tak podły nastrój. To, co on napisał, jest po prostu złe” - stwierdziła. Gwiazda jednak nie zająknęła się, że aborcja wśród czarnej społeczności USA jest wielkim problemem i jest głównym powodem eksterminacji ciemnoskórych Amerykanów.
Ostatnie badania pokazały, że w środowisku Afroamerykanów jest największy wskaźnik dokonywania aborcji w USA. W Nowym Jorku pojawił się baner mówiący, że "Najbardziej niebezpiecznym miejscem dla Afroamerykanina jest łono matki". Wzbudził on wściekłość środowisk feministycznych i aborcjonistów, którzy domagają się jego zdjęcia. Jednak dane opublikowane przez nowojorski departament zdrowia ujawniły 41-procentowy wskaźnik aborcji wśród Murzynów, co dwukrotnie przekracza średnią krajową. To samo od lat mówi siostrzenica dr. Martina Luthera Kinga, która przekonuje, że aborcja jest nową formą niewolnictwa Murzynów. Dr Alveda King zwraca uwagę, że aborcjoniści stawiają swoje placówki w gettach murzyńskich, zaś nawet wiele murzyńskich organizacji religijnych robi wszystko, by Murzynki wyskrobywały jak największą liczbę swoich pociech. Może więc słowa Westa w jakiś sposób wpłyną na zmianę myślenia Afroamerykanów dotyczącą zabijania małych dzieci w łonach czarnych kobiet? Aborcjoniści zresztą już wytykają Westowi, że ten naśladuje innego gwiazdora „pro-life”.
Niedawno kontrowersję w świecie rozrywki wzbudził nastolatek Justin Bieber, który przyznał w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone”, że jego zdaniem płód jest człowiekiem i nie powinno się dokonywać aborcji nawet w przypadku gwałtu. Lobbyści aborcyjni nie mogą znieść tego, że idol nastolatków odciąga młodych ludzi od poparcia aborcji, nazywając ją po imieniu. Trudno się temu dziwić. „Marsz przez instytucje” lewaków jest zagrożony i dzięki takim dzieciakom, jak Bieber, hasło pokolenia '68: „Dorwiemy was przez wasze dzieci”, jest kwestionowane. Krytycy Westa wytykają mu również chęć bycia „trendy” .
Można tylko mieć nadzieję, że od dziś pisanie, iż aborcja jest złem, będzie „trendy” w amerykańskich showbiznesie. Dzięki tej modzie może uda się uratować przynajmniej kilka tysięcy żyć ludzkich. W tej chwili niewiele jest w amerykańskim (i światowym) przemyśle rozrywkowym gwiazd, które nie miałyby „krwi na rękach”. Niedawno pisałem tekst, w którym wymieniłem celebrytów popierających zabijanie nienarodzonych. West znalazł się na tej liście. Jednak nie tacy aborcjoniści potrafili zrozumieć, czym jest wyskrobywanie „płodów” i spuszczanie ich ciałek w kiblach. West ma więc szansę, by przejść na „jasną stronę”, gdzie od dawna jest kilku raperów.
Łukasz Adamski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

