Nie byłem na Marszu Niepodległości i dlatego nie wypowiadam się na temat tego co się tam działo i jak wielką częścią „prawicowego marszu” byli debile i bandyci, którzy robili burdy. Swoją wiedzę opieram więc na przekazach video, które pokazują, że bandyci znaleźli się zarówno po stronie prawicy jak i lewaków. Różnica jest jednak taka, że nikt z organizatorów „Marszu Niepodległości” nie zapraszał oficjalnie prawicowych bojówek, jak robiła to polska lewica. Dzięki rozróbie na „Marszu” media przez następne miesiące będą mogły zajmować się „faszystami od Kaczora”, którzy chcą zniszczyć nasz kraj. Wydarzenia z 11 listopada wywołały również silne emocje u komentatorów naszego życia publicznego, którzy ocierają się niestety o coraz większy absurd. Po obwinieniu za rozróby Jarosława Kaczyńskiego, teraz przeszedł czas na analizy typu- kogo nienawidzą dziś „ultraprawicowcy”. Ultra-oryginalne poglądy w tej sprawie ma znany psycholog prof. Janusz Czapiński. W wywiadzie dla „Polski The Times” psycholog tłumaczy co wywołuje w ludziach agresję. Powiela również oklepane dziś teorie o poparciu PiS-u dla stadionowych bandytów.
„Niemcy nie zachowywali się w tak brutalny sposób jak kibole w starciu z policją. Trzeba też przyznać, że występujący po stronie lewicowej podbili emocje na prawicy. Dali także pretekst do mówienia, że w dniu niepodległości na idących w Marszu Niepodległości rzucają się Niemcy. Kibole tylko pośrednio mieli coś wspólnego z ruchami ultraprawicowymi. Wielu polityków, szczególnie z PiS, przyzwalało im na agresywne zachowania, podpisując różne wstawiennicze listy za Staruchowiczem itd. Celem było piętnowanie polityki prowadzonej przez Tuska. Dano w ten sposób rozbójnikom polityczną akceptację dla tego, co od zawsze przecież robią”- mówi Czapiński. Takie teorie słyszeliśmy już wielokrotnie w ostatnich godzinach więc przestały one budzić emocje. Mnie jednak kompletnie zdumiał inny fragment wywiadu.
Pan profesor uważa bowiem, że dziś "inna" mniejszość zajęła miejsce w sercach byłych antysemitów. „Teraz ludzie z ultraprawicy szukają sobie innych niż np. Żydzi przeciwników "polskości". Dobrym obiektem ataku stali się ateiści i mniejszości seksualne”- mówi psycholog. Ciekawa koncepcja. Należy jednak zaznaczyć, że po pierwsze skini czy bandyci bijący „innych” nie są żadną ultraprawicą. Jednak nawet jeżeli umownie nazwiemy tak niektórych nacjonalistów i uznamy, że rzeczywiście masowo biją homoseksualistów jak kiedyś Żydów ( co chyba prawdą do końca nie jest) to naprawdę mam trudności ze zrozumieniem o co chodzi z tym „atakowaniem ateistów”. Kiedy pan profesor słyszał by osoby niewierzące w Boga zostały pobite za to, że są ateistami? Czy według Czapińskiego bandyci mają jakąś listę ateuszy, którzy przecież nie wyróżniają się z tłumu jak geje czy osoby o semickich rysach? A może pan profesor słyszał, że po mieście krążą bandy, które sprawdzają czy ich wrogowie mają krzyżyki na szyi? Czy ich brak to nowa forma obrzezania? Jasne jest, że bandyci nazywający się nacjonalistami biją komunistów i lewaków, którzy raczej w Boga nie wierzą. Jednak nie robią tego z uwagi na ateizm swoich wrogów! Mam nadzieję, że prof. Czapiński zastosował skrót myślowy i przeoczył to podczas autoryzacji wywiadu. Inaczej trzeba uznać, że mija się on z prawdą i nie potrafi zdiagnozować linii podziału jaka panuje wśród chuliganów. Chyba, że w miejscu, gdzie mieszka pan profesor rzeczywiście ateiści są prześladowani przez „ultraprawicę”. Ja mieszkam w takim razie w innym świecie.
Łukasz Adamski

