- Głodówka nie jest mi obca. Jest oczywiście trudna. Chce się jeść i nie jest to dla zdrowia dobre. Trzeba jednak takie decyzje podjąć. Jeśli koledzy w Krakowie którzy głodowali w absolutnie słusznej sprawie, w fundamentalnej sprawie wykształcenia dzieci skończą swój strajk, to rząd może uznać, że sprawa jest zakończona. My jednak uznaliśmy z kolegami, że jeśli oni kończą, to my zaczynamy tutaj głodówkę, żeby sprawa nauki historii, tożsamości nie został szybko zamiecionia pod dywan. Podejmujemy protest w pięć osób, ale mamy już zgłoszenia następnych. Bedą do nas dołączać.

 

Głodowałem kilka razy w życiu. Pierwszy raz w więzieniu przeciwko stanowi wojennemu, gdy odbywała się pielgrzymka papieska w 1983 r. Potem jeszcze w więzieniu w Łęczycy. Nie boję się głodówki. Dużo czytałem o niej. Jestem przygotowany - mówi Borowski.

 


 

Jarosław Wróblewski/Sebastian Moryń