- Byłem zaskoczony, że na sobotnim marszu, spotkałem bardzo dużo młodych ludzi. To nie jest tak, że media głównego nurtu niepodzielnie panują nad ludźmi. Przyszły przecież całe rodziny, nastolatki, trzydziestolatki, nie tylko osoby w moim wieku, które są uodpornione na propagandę, kiedyś komunistyczną, a dziś Tuskową. Okazuje się, że już dość duża ilość młodych ludzi również się na nią uodporniła. Jestem tym zbudowany. Oni widzą co się dzieje, przestają się bać i wstydzić swoich poglądów. Mówią przekornie, że są moherami, że należą do sekty smoleńskiej. Bronią tych określeń, obracając je w żart. To napawa optymizmem.

 

Cieszy też to, że ci, którzy stali z boku na chodniku czy na balkonach bili nam brawo, gdy krzyczeliśmy idąc Traktem Królewskim, że „lepiej być moherem niż Tuska frajerem”.

 

Przypomina mi się też taka sytuacja, że gdy śpiewaliśmy polski hymn, to trójka młodych ludzi sobie siedziała. Podszedłem do nich i grzecznie wyjasniłem, że możecie się z nami zgadzać lub nie, ale to jest polski hymn, który wymaga szacunku. Po wojnie jak w knajpie zagrano „Czerwone maki” to wszyscy wstawali, bez wyjątku. Jest pewien rodzaj postawy dla tego typu pieśni i nie postępuje z taką nonszalancją jak oni. Przyjęli to do wiadomości. Co więcej, jeden z nich słuchając później przemówienia Piotra Dudy bił mu brawo.

 

Wcześniej, zwłaszcza pod krzyżem była agresja. Krzyczano nam: wypier...ć! Tutaj w żadnym momencie nie było takiego stosunku do nas. To jest optymistyczne i powiem szczerze, że po marszu z większą nadzieją patrzę w przyszłość. Władza Tuska nie jest przecież wieczna – mówi Borowski.

 

Zobacz przemówienie Piotra Dudy: youtube.com

 

Not. Jarosław Wróblewski