Lech Wałęsa, znany z publicznych deklaracji swojej religijności, zamiast spotkania z Papieżem Franciszkiem odwiedzającym Polskę z okazji 31. Światowych Dni Młodzieży - wybrał gościnny występ przed Komitetem Obrony Demokracji 27. i 28. lipca w Bydgoszczy i w Toruniu. Zlekceważył wydarzenie, w którym uczestniczyło ponad dwa miliony ludzi, zlekceważył głowę Kościoła, a swoje działanie tłumaczył niemożnością zmiany kalendarza spotkań i zbyt późnym zaproszeniem go na uroczystości. Potrzeba wytyczania nowych ścieżek ,,kariery'' pod rękę z KOD dokładnie w czasie trwania wizyty papieskiej daje do myślenia. Zamiast bogobojnego Wałęsy, szczycącego się Matką Boską w klapie marynarki pojawia się piewca nowego porządku świata, który próbuje ustawić się ponad papieskim charyzmatem. Czy może Lech Wałęsa zapomniał, że jak trwoga - to (lepiej) do Boga, a nie do KOD-u?
Wałęsa wybiera bełKOD
Nie można się dziwić Lechowi Wałęsie, który szuka sprzymierzeńców wśród członków i sympatyków KODu - grupy ludzi o podobnej do niego proweniencji oraz intelekcie, którzy tak jak i on chcieliby odzyskać utracone wpływy. Pani profesor Magdalena Środa, ateistka wspierająca lewicę i feminizm, uznała z kolei Wałęsę za ,,nowego, obwoźnego barbarzyńcę'' i skrytykowała jego niewybredne zachowania i wypowiedzi.
Sytuacja byłego prezydenta jest naprawdę nie do pozazdroszczenia. W marcu 2016 wycofał się z przygotowanej przez IPN debaty z historykami i publicystami na temat swojej ,,rzekomej'' współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa w latach 1970-75, opisanej w książce ,,SB a Lech Wałęsa'' . Obecnie, po udostępnieniu IPN-owi przez wdowę po generale Kiszczaku teczek dotyczących współpracy TW ,,Bolka'' z SB, Wałęsa stwierdził, że tylko jeden dokument z tych zbiorów jest przez niego podpisany, a reszta to śmieci i fałszywki. Po ostatnich zmianach personalnych w zarządzie Instytutu Pamięci Narodowej Wałęsa stwierdził, że nie zamierza współpracować z Instytutem w żadnej sprawie i nie zamierza też niczego historykom wyjaśniać. A byłoby pewnie kilka spraw do omówienia: - dlaczego w 1992 roku działał szczególnie aktywnie doprowadzając do odwołania gabinetu Jana Olszewskiego, wstrzymując tym samym planowaną lustrację i dekomunizację; dlaczego otrzymawszy kompletne dokumenty prezydent zwrócił je zdekompletowane, z brakującymi całymi kartkami? Wałęsa kwestionuje też źródła historyczne, potwierdzające zdaniem dr. Sławomira Cenckiewicza i dr. Piotra Gontarczyka jego agenturalną współpracę, opisaną przez nich w książce ,,SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii'':
..,,Książka legenda. Pierwsza naukowa analiza agenturalnej działalności Lecha Wałęsy. Po jej wydaniu rządząca Polską koalicja PO-PSL przy wsparciu postkomunistów zmieniła ustawę o IPN. Niestety, zmiany przeprowadzone w IPN po katastrofie smoleńskiej uniemożliwiły dodruk tej książki. Dziś można ją kupić jedynie w antykwariatach...'' http://www.slawomircenckiewicz.pl/pub/thumbs/-ksiazki-3-sb-a-lech-walesa-jpg-270-365.jpg
Jeśli jednak Lech Wałęsa czuje się skrzywdzony opisanymi tam faktami, a przypomnę, że książka jest na rynku od 2008 roku - dlaczego nie chce dochodzić prawdy w sądzie?
Nowy szef IPN - historyk, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii Jarosław Szarek, pytany o ocenę Lecha Wałęsy mówi: „Lech Wałęsa nie tylko w Polsce jest symbolem walki o wolność, przywódcą Solidarności, w latach 80. XX wieku. Natomiast po 1989 r. to Lech Wałęsa uczynił wszystko, aby ten symbol zniszczyć. Solidarność była ruchem, który upominał się o wolność i godność każdego człowieka, Lech Wałęsa pisze do swoich kolegów stoczniowców: „Ty przez całe życie nie zarobisz więcej niż moja jedna godzina wystąpienia”. Nikt już nie kwestionuje współpracy agenturalnej Lecha Wałęsy z początku lat 70., ale i bez tego można stwierdzić, że taka jego postawa jest zaprzeczeniem ruchu, który zrodził się w sierpniu 1980 r. Głównym fundamentem tamtego zrywu nie były kwestie ekonomiczne, lecz przywrócenie ładu moralnego, takich wartości jak wolność, godność, prawda i uczciwość.”
Tymczasem Lech Wałęsa w każdy możliwy sposób wykorzystywał historię NSZZ Solidarność do budowania pozycji i kreowania własnego wizerunku jako żywej legendy Solidarności, prowadząc przy okazji niesamowicie intratną działalność; wg informacji wgospodarce.pl pobierał za wykład około 340 tysięcy złotych, a takich wykładów miał po kilka miesięcznie! Oczywiście, głównym motywem tych sowicie opłacanych opowieści jest samodzielne obalenie komuny!
Choć w tej gigantycznej ustawce, zwanej właśnie ,,obalaniem komunizmu'' były prezydent czuł się jak ryba w wodzie, dziś nadal przekonany o swojej omnipotencji zaczyna znowu brzydką zabawę ,,w zdradę'' i poniekąd wraca do korzeni - podejmuje współpracę z tymi, którzy chcą obalenia legalnego rządu. Warto tym razem zrobić uczciwy bilans możliwych zysków i strat w szerszej perspektywie, bo choć historia lubi się powtarzać, to powraca w formie tragedii lub farsy, nie oszczędzając swoich bohaterów.
Luiza Dołęgowska
