Z listu wynika, że Sonik często nie pracuje w piątki, bo po wyjeździe na czwartkowe spotkanie z kardynałem Dziwiszem w Krakowie, "nie ma po co wracać do Warszawy". Dodatkowo, anonimowi pracownicy stacji twierdzą, że w ciągu kilku ostatnich miesięcy, ich szefowa zwołała zaledwie pięć kolegiów redakcyjnych. "Brakuje nam zwyczajnej, podstawowej pracy i rozmowy o programie" - piszą w liście cytowanym przez "Press".
Podwładni zarzucają też szefowej, że nie pracowała podczas katastrofy kolejowej pod Szczekocinami, a tuż po katastrofie smoleńskiej, będąc kierownikiem publicystyki TVP, wystąpiła u konkurencji. "Press" podaje też, że list jest anonimowy, bo pracownicy boją się o swoje posady.
Nie udało się skontaktować z Lilianą Sonik, która od tygodnia jest na zwolnieniu lekarskim. Rzeczniczka TVP powiedziała za to "Press", że zarząd TVP "nie ma zwyczaju odnosić się do anonimów".
I jak tu nie uwielbiać realiów III RP. Ma rację Rafał Ziemkiewicz, że Polska dalej mentalnie tkwi w okowach PRLu.

