W sali do historii zawisł plakat z napisem "Putin, oddaj nam wrak samolotu". Plakat w języku polskim i angielskim powiesili uczniowie szkoły. Jego autorem jest stowarzyszenie Solidarni2010. Napis o bardzo konkretnej wymowie, nie nacechowany w żaden sposób negatywny, stał się przyczyną nagonki „GW” na nauczyciela od historii.

 

Dlaczego? Ano dlatego, że – zdaniem cytowanego przez „Wyborczą” rozmówcy - wzmacnia w uczniach przekonanie o tym, że Rosja miała coś wspólnego z katastrofą smoleńską. Oburzeni napisem rozmówcy „GW” uważają, że szkoła powinna być neutralna, a plakat umacnia „teorie spiskowe znane z Radia Maryja i programów telewizyjnych w rodzaju +Warto rozmawiać+”. Ostatecznie akcja pacyfikacyjna „Wyborczej” przyniosła zamierzony skutek – nauczyciel opiekujący się salą został napiętnowany, a dyrektorka kazała zdjąć plakat i grzecznie na łamach „GW” przeprosiła wszystkich uczniów i rodziców.

 

Historia plakatu w łódzkim liceum pokazuje do jakiego absurdu doszła „Wyborcza” w walce z prawdą o Smoleńsku oraz lansowaniem jednej, obowiązującej teorii na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Słowa „Putin, oddaj nam wrak samolotu” zdaniem „GW” są zakamuflowanym oskarżeniem Rosjan o zamordowanie polskiego prezydenta oraz 95 innych ważnych dla Polski ludzi (co skądinąd nie zostało dotąd wykluczone). Artykuły w „Wyborczej” na temat katastrofy smoleńskiej od początku współbrzmią z rosyjską propagandą na ten temat. Jednak dzisiejszy artykuł to nie tylko przejaw nikczemnej antypolskiej gry, gmatwania i mataczenia w sprawie katastrofy smoleńskiej, ale również głupoty i skrajnego zacietrzewienia.

 

Stanisław Żaryn