Arcybiskup podczas swojej wizyty w Rzymie rozmawiał z dziennikarzami, i wyjaśniał im zawiłości historii ukraińskich unitów. Przypomniał, że w Związku Sowieckim to właśnie grekokatolicy byli jedną z najbardziej zwalczanych wspólnot, która pozostawała nielegalna. „Kościół męczenników” stał się jednak po upadku komunizmu „atrakcyjną opcją dla wielu młodych ludzi, którzy poszukiwali mocnych wartości”.

Krew męczenników, na której budowany jest Kościół greckokatolicki, to także powód, dla którego przeżywa on nieustający boom powołaniowy. - Nasze seminaria wciąż mają słodki problem nadmiaru kandydatów do kapłaństwa wobec braku parafii – podkreśla arcybiskup większy UCGK. Średni wiek duchownego unickiego to trzydzieści pięć lat – uzupełniał najmłodszy, bo czterdziestoletni zwierzchnik Kościoła rytu wschodniego.

Celem jego posługiwania ma być nie tylko ochrona wielkiego odradzania się wiary, jaki dostrzec można na Ukrainie, ale także „rozwijanie jej i przekazywanie młodszym pokoleniom”. Katolicy rytu bizantyjsko-ukraińskiego powinni także mocno zaangażować się w prace społeczne, które są istotnym elementem ewangelizacji państwa wychodzącego z komunizmu.

Arcybiskup Szewczuk zapewnia, że w dniach po swoim wyborze rozmawiał już z łacińskimi i prawosławnymi hierarchami na Ukrainie o budowie „strategicznego sojuszu”, który ma pomóc w ewangelizacji kultury ukraińskiej. Arcybiskup zapewnił, że pojawiły się interesujące, konkretne propozycje, i że jako zwierzchnik unitów może zapewnić, że jego Kościół będzie się angażował w ich realizację.

TPT

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »