Metropolita warszawski apelował także, aby „się nie dokonywało w publicznym miejscu Warszawy zgorszenie wokół Chrystusowego krzyża i żeby nie robili interesu swojego własnego ci wszyscy, którzy grają na tej całej sytuacji”.

- Demokratyczne państwo – tłumaczył abp Nycz - ma wiele różnych sposobów, instytucji i struktur społecznego i politycznego dialogu, by osiągać słuszne cele. - Nie potrzebuje do tego posługiwać się krzyżem, krzyżem Chrystusa – podkreślił.

Metropolita warszawski stwierdził także, że Polacy są dziwnie i niepotrzebnie podzieleni. – Jesteśmy oddaleni od siebie i wydaje się, że zaczynamy się także dzielić w nazywaniu. Mówimy o sobie "prawdziwi i nieprawdziwi Polacy", "prawdziwa i nieprawdziwa Polska", "lepsi – gorsi katolicy" a przecież wszyscy wyrośliśmy z tego samego drzewa lat 80. i 90., gdzie prowadził nas papież Jan Paweł II! – podkreślał. I apelował o powrót do korzeni, z których wyrastamy. – Ludzie Kościoła, niezależnie od tego, czy są biskupami, kapłanami czy wiernymi świeckimi, ludzie gromadzący się przy ołtarzu Eucharystii nie mogą dzielić! Nie mogą nazywać swoich przeciwników tak, jakby byli oni wrogami, bo Chrystus nas posłał, abyśmy ludzi jednoczyli z Bogiem – mówił abp Nycz.

TPT/Wiara.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »