Abp Muszyński objął uroczyście urząd 19 grudnia. Za trzy miesiące formalnie ma się z nim rozstać, bo kończy 77 lat. Jednak w kręgach kościelnych słychać już, że to wcale nie jest przesądzone - twierdzi "Gazeta Wyborcza".
Grudniowy list Benedykta XVI do abp. Muszyńskiego nie pozostawiał wątpliwości: po 17-letniej przerwie prymasostwo będzie związane z tytułem metropolity gnieźnieńskiego. Abp Muszyński, gdy w 2008 r. skończył 75 lat, złożył rezygnację na ręce papieża. Jednak Benedykt XVI przedłużył mu posługę metropolity o dwa lata, czyli do 20 marca 2010 r.
Prymasem może jednak zostać dłużej. Na sytuację abp. Muszyńskiego może wpłynąć konsystorz. Jeśli zostałby kardynałem, jego posługa jako prymasa i metropolity gnieźnieńskiego może się przedłużyć.
Innych kandydatów na urząd prymasa w Episkopacie nie brakuje. Wymienia się m.in. abp. Stanisława Gądeckiego, metropolitę poznańskiego, czy nuncjusza apostolskiego abp Józefa Kowalczyka. Silne poparcie części biskupów ma abp Sławoj Leszek Głódź. Kard. Glemp popiera biskupa łowickiego Andrzeja Dziubę. Funkcją prymasa może być zainteresowany także abp Józef Michalik.
Ten prestiżowy urząd od paru lat nie wiąże się z konkretną władzą. Ale rolę prymasa dowartościował nowy statut Episkopatu: otrzymał on miejsce w Radzie Stałej Episkopatu (z urzędu a nie wyboru). Jako jej członek będzie wpływał na to, czym hierarchowie zajmą się na zebraniach plenarnych i współdecydował o stanowisku jakie Rada Stała zajmie w sprawach publicznych. W statucie podkreślono też "honorowe pierwszeństwo" prymasa wśród biskupów.
MaRo/Wyborcza.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

